Przeczytałem wyśmienite orzeczenie Sądu Najwyższego - sygnatura akt SDI 16/11. O draniach, o zgniłkach moralnych, o "łowcach skór". O przestępcach. Autorką jest Katarzyna Żaczkiewicz-Zborska. Jest to tekst "SN: lekarz ukarany za skierowanie do szpitala psychiatrycznego bez badania"[1] na portalu LEX z dn. 9 września 2011 roku. Mnie spotkało to samo. Dwie biegłe orzekły, że jestem chory psychicznie bez badania mnie i tylko na podstawie wywiadu środowiskowego. Czym był ów wywiad środowiskowy? Faksem prok. Roberta Więckieiwcza, Prokuratora Okręgowego w Siedlcach do żony. Do żony w Sądzie Rejonowym w Siedlcach, Iwony Więckiewicz. Jest ona prezesem tego sądu.
Byłem w szpitalu z paraliżem. Trwała łapanka na mnie, bo od czasu operacji ciężko choruję a dziś juz wiadomo, że umrę. Zażądałem odszkodowania za błędne leczenie, fałszowanie dokumentów i ich nieudostępnianie mi. Nie wiadomo bowiem, czy miałem więcej torbieli w nerce, gdy mnie operowali i czy można było mnie operować laparoskopowo a nie przecinać w pół. Mogłem umrzeć na stole operacyjnym. No i świat siedlecki oszalał. Organa Państwa zamieniły sie w "Agencje Ochrony Kont Bankowych Lekarzy". Czy ktoś wziął łapówkę? Nie wiem i nie dbam o to. Jeden z adwokatów nie chciał mnie reprezentować i opowiedział mi dziwną historię bez nazwisk o sprawie jednego oskarżonego zupełnie zdrowego psychicznie ale usłużna biegła z psychiatrii wydała opinię, że był niepoczytalny w chwili popełnienia czynu. Tak znajomy kogoś tam chodzi na wolności choć powinien siedzieć latami a kratami. Zatem może nie było łapówki - wystarczyło przypomnieć komu trzeba o długu do spłacenia. Opowiedziałem o tym Panu Prok. Andrzejowi Witkowskiemu, bo ufam mu bardzo. Ważne są fakty na piśmie i fakty w nagraniach. Ja też zostałem chorym psychicznie. Wytoczono mi bowiem procesy. Proces prowadzi sędzia znany z tego, że bardzo chętnie - gdy występuje jeden adwokat - wysyła ludzi do psychiatryka. Taki układzik sędzia-adwokat-biegly. Trójka ludzi załatwi wszystko. I każdy z nas zna relacje mediów, że oto normalnie zdrowy człowiek nagle, gdy popełnił przestępstwo poczytalność miał „zatumanioną” i do więzienia nie idzie. No bo lepiej być tumanem na papierze niż okazem zdrowia w więzieniu. Polska to korupcyjny kraj - kraj łapówkarzy byleby mieli 1 milimetr władzy. I mnie też chciał wsadzić w kaftan bezpieczeństwa ten sędzia. Ale żeby mnie wysłać trzeba było jakoś mnie "zbadać". Gdy byłem w szpitalu na łapu capu z dnia na dzień powołali biegłych. Mieli oni jednak zbadać pacjenta w zupełnie innym szpitalu. Przyszli do mnie zaś. Kto im powiedział gdzie jestem? Mniejsza z tym. Szczegóły "action" opisywała wielokrotnie "Gazeta Wyborcza".
W tymże rzekomym badaniu - rzekomym dlatego, że sąd nie wyznaczył tego badania i terminu - byłem zdrowy psychicznie. Tak zdiagnozowały owe biegłe panie lekarki. Ale... nazwałem parę dni później dwie osoby "ścierwami moralnymi" za tuszowanie przestępstw. No i Wieckiewicz przefaksował to do żony. Tak z dnia na dzień biegłe zdiagnozowały, że jestem paranoikiem, mam urojenia, jestem niebezpieczny dla siebie i innych i że trzeba mnie leczyć. Jak sędzia dorwał tę opinię tak dawaj mnie do wariatkowa przymusowo. Robili to za moimi plecami. "Gazeta Wyborcza" dotarła do tego łajdactwa. Opublikowała tekst rano. O godz. 13 już pisali z Prokuratury Okręgowej w Siedlcach, że nie będą mnie zamykać w szpitalu psychiatrycznym. Sędzi nie wyszło. Zagalopował sie biedaczyna gorliwie wsadzający ludzi do wariatkowa, obok którego nota bene mieszka więc i tam pewnie by załatwił, by ofiara zamieniła się w roślinkę nieświadomą po wsze czasy. Czy to możliwe? A była w Polsce prok. Wolińska i jej kumple w sądach, którzy nigdy nie ponieśli odpowiedzialności za „morderstwa sądowe”? A wymarł pomiot tych zbrodniarzy?
Autorka artykułu w LEX-ie pisze: "Lekarz psychiatra nie może diagnozować pacjenta bez przeprowadzenia osobistego badania. A pacjent musi wiedzieć o badaniu i godzić się na leczenie szpitalne. Niedopuszczalne jest wydanie zaświadczenia lekarskiego o zaburzeniach psychicznych jedynie na podstawie wywiadu środowiskowego – orzekł Naczelny Sąd Lekarski, a Sąd Najwyższy 8 września zgodził się z tym ustaleniem."
Rewelacja! Jest postanowienie Sądu Najwyższego w analogicznej sprawie. Rewelacja! Jest postanowienie Naczelnego Sądu Lekarskiego w analogicznej sprawie. U mnie tez te biegłe zdiagnozowały chorobę poza badaniem! Katarzyna Żaczkiewicz-Zborska relacjonuje dalej:
"Lekarz medycyny Przemysław P. stanął przed sądem dyscyplinarnym po zarzutem popełnienia błędu diagnostycznego. Udał się on w niedzielę po południu do domu państwa Ś. celem porozmawiania i zbadania psychiatrycznego Ryszarda Ś. na polecenie sądu. Zastał drzwi zamknięte, więc zadowolił się obserwacją pacjenta przez okno. Po czym wydał zaświadczenie na podstawie wywiadu środowiskowego. Zaświadczenie to dowodziło, że pacjent cierpi na zaburzenia urojeniowe, które przejawiają się w izolowaniu się od rodziny, zakładaniu kamer w domu, konfliktach w pracy. Lekarz wydał więc skierowanie do szpitala psychiatrycznego bez zgody pacjenta. Sądy dyscyplinarne obu instancji zarzuciły Przemysławowi P. naruszenie ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, która nakazuje zbadać osobiście pacjenta, a nie tylko opierać się na wypowiedziach rodziny (art. 30). [...]
W imieniu Naczelnego Rzecznika Dyscypliny Zawodowej przed SN wystąpiła dr Teresa Korta - Ustawa o ochronie zdrowia psychicznego nakazuje badać osobiście pacjentów, objawy psychopatologiczne nie mogą być inaczej diagnozowane – mówiła dr Korta. – Nie można podejmować badania bez zawiadomienia i zgody pacjenta – dodała. – Ustalono jednak, że Ryszard Ś. nie otrzymał żadnej informacji o wizycie lekarza. A badanie nie dawało podstaw do wystawienia skierowania do szpitala psychiatrycznego."
Biegłe lekarki - koleżanki lekarza i jego matki - wydały ostatecznie piec opinii bez badania mnie, że jestem chory psychicznie. Pięć razy postawiły diagnozę o chorobie bez badania pacjenta. Cztery opinie dla Sądu Rejonowego w Siedlcach i jedną dla Prokuratury Rejonowej w Siedlcach. Tę dla prokuratury napisały przed 3 lutego 2014 roku a prok. Kamil Żmudziński powołał je dopiero 28 lutego 2014 roku. W dniu 27 lutego 2014 roku sam poddałem się badaniom psychiatrycznym przez lekarza klinistę, bo jedna z biegłych nawet nie wykonuje zawodu lekarza medycyny w podmiocie medycznym i nie udziela świadczeń medycznych pacjentom od wielu lat. Taką biegłą dobrał sobie prezes Mirosław Sokólski z Sądu Okręgowego w Siedlcach. Od lat nikogo nie leczyła. w dniu 27 lutego 2014 roku byłem zupełnie zdrowy psychicznie. Badałem sie także później i byłem zdrowy. Żmudziński nakazał biegłym napisać opinie nie badając mnie. Takie postanowienie wbrew prawu wydał. I one zrobiły to. Usługowe biegłe. Pięciokrotnie zdiagnozowały u mnie chorobę psychiczną wbrew Naczelnemu Sądowi Lekarskiemu, który orzekł, że "objawy psychopatologiczne nie mogą być inaczej diagnozowane" jak w badaniu pacjenta i nie można zdiagnozować choroby na tylko podstawie wywiadu środowiskowego. Czy można na podstawie faksa męża do żony? Zrobiły to na podstawie faksa Więckiewicza do żonki w sądzie. Czy to Więckiewicz ma długi do spłacenia? Jeśli je ma... Kto je ma, jeśli je ma?
"Ścierwa moralne"... Nigdy nie cofnę tych słów.
[1] Katarzyna Żaczkiewicz-Zborska, "SN: lekarz ukarany za skierowanie do szpitala psychiatrycznego bez badania”, http://www.lex.pl/czytaj/-/artykul/sn-lekarz-ukarany-za-skierowanie-do-szpitala-psychiatrycznego-bez-badania?refererPlid=25531, LEX z dn. 9 września 2011 roku.


Komentarze
Pokaż komentarze