Czy prok. Żmudziński złapie sprawców przestępstwa? To już nie jest pytanie o śledztwo tylko pytanie o zakład bukmacherski. Powód jest prosty: prok. Żmudziński od wielu miesięcy tyłka nie ruszył z fotela, by sprawcę w ogóle ścigać. Wystarczyło tylko ten tyłek ruszyć i przejechać autem lub przejść spacerkiem jeden kilometr z ul. Brzeskiej na Piłsudskiego w Siedlcach. Do chwili obecnej od ponad pięciu miesięcy od złożenia zawiadomienia o przestępstwie Żmudziński nie ustalił kto dokonywał publicznego oczerniania mnie. Prokuratura wiedziała o tym od wiosny 2014 roku, że na portalu Agory pojawiły sie kłamstwa, wyzwiska - wiedziała, że zaistniało przestępstwo. Od września 2014 roku miała mój wniosek o ustalenie autorów wpisów internetowych. Miał ten wniosek także ówczesny szef Policji w Radomiu a dziś zastępca Komendanta Głównego Policji Cezary Popławski. Miała prok. Maria Kempka - ówczesna Prokurator Rejonowa w Siedlcach. Miała prok. Agnieszka Sobczak prowadząca - jeśli to tak można nazwać, że prowadziła - sprawę nękania mnie. O wszystkim wiedział prok. Andrzej Pogoda - Prokurator Apelacyjny w Lublinie.
Pytanie nie jest czy organ Państwa Polskiego pociągnie do odpowiedzialności przestępcę internetowego tylko jak długo będzie trwało śledztwo Żmudzińskiego, by tego przestępcy w ogóle nie złapać? Czy właśnie w tym celu śledztwo prowadzi Żmudziński.? Raz na miesiąc Żmudziński pyta kolejną instytucję o dane techniczne związane z wpisem. Miesiąc po miesiącu mijają. Treść szkalowania w internecie wskazuje, ze mogła go dokonać osoba z kręgów bardzo znanych temu prokuratorowi? Treść dowodzi, że autorem wpisu jest ktoś kto posiada wiedze spoza artykułu w "Gazecie Wyborczej". W grudniu 2014 roku był kolejny artykuł w "Gazecie Wyborczej". Treść kolejnego komentarza również dowodzi, że autor wpisu pod tym artykułem z grudnia 2014 roku także posiada szczegółową wiedzę o sprawach. Artykuł Kolińskiej-Dąbrowskiej dotyczył sprawy lekarza i byłego adwokata "Prawo prawem a sąd w Siedlcach swoje wie?". Nie było w nim jednak nazwiska lekarza a w komentarzu ktoś bronił lekarza zachwytami nad jego świadczeniami medycznymi i usposobieniem. Skąd wiedział o którym lekarzu pisze dziennikarka? Ta sprawa została po raz pierwszy podjęta publicznie dopiero w artykule i nikt nie wiedział, że lekarz zasiadł na ławie oskarżonych. Wniosek by ustalić autora wpisu w grudniu 2014 roku Żmudziński odrzucił z uzasadnieniem, że nie prowadzi śledztwa odnośnie tego wpisu. Wniosek złożyłem, bo mogła to byc ta sam osoba, która szkalowała mnie parę miesięcy wcześniej - wiosną... Co na to Prokurator Apelacyjny w Lublinie Andrzej Pogoda? Czy to według Pogody wzorcowe śledztwo, które prowadzi Żmudziński? Byłoby wzorcowym, jeśli celem jest nieustalenie sprawcy, by uniknął kary więzienia. Ale to moje zdanie. Jakie zdanie ma prok. Pogoda? Sukces to czy porażka zawodowa w profesji prokuratorskiej, jeśli sprawca nie zostaje ustalony? Zawiadomienie o przestępstwie złożyłem na ręce prok. Andrzeja Pogody z wnioskiem, by zmienił właściwość miejscową dla tego śledztwa... Nie zmienił... Prokuratura zmieniła się w maszynkę do niewykrywania przestępstw i nieustalania sprawców, by uniknęli więzienia? "Prawo prawem a prok. Pogoda swoje wie?" - tak chciałoby się sparafrazować tytuł artykułu w "Wyborczej".


Komentarze
Pokaż komentarze