Do napisania tego postu skłoniły mnie dwa teksty: Mariusza Jaskuły "Powrót centrali" i Azraela, który w swoim 500 poście zżyma się na miałkość salonowych tekstów. Postaram się, żeby niniejszy post był wypadkową zagadnień przedstawionych w powyżej wymienionych wpisach; aby odnosił się do tez, które postawił Jaskuła i nie był biciem prawaka, strzelaniem do lewaka, czy do kaczek, które to tak (przypuszczalnie) złoszczą Azraela.
Mariusz Jaskuła na swoim blogu porusza temat kostnienia struktur partyjnych. Ten trend jest od dawna zauważalny w polityce światowej, a nazywany jest profesjonalizacją polityki. Inni nazywają tą tendencję polityką bez ideologii, bądź polityką postmodernistyczną. Ucieleśniają ją brytyjskie whipy (działacze dbający o dyscyplinę partyjną), czy amerykańskie podejście do polityki jako do produktu, który ma się sprzedać. Republikanie i demokraci właściwie niczym się nie różnią. Partie te stały się tylko maszynkami do głosowania. Ideologia została zastąpiona przez PR i dyscyplinę partyjną.
W polskich realiach odpolitycznienie polityki najwyraźniej widzę w PiSie (co oczywiście nie znaczy, że taki proces w inny partiach nie istnieje). PiS (Jarosław Kaczyński) sukcesywnie wymienia niezdyscyplinowane persony na żołnierzy, ktorych Jaskuła w swoim wpisie nazwał "obiektywnie zaangażowanymi". Kaczyński zdeindywiduwalizował (to również zapożyczenie od Jaskuły) Kuchcińskiego, Gosiewskiego, czy Fotygę, którzy zdają się być jedynie przedłużeniem organu mowy Kaczyńskiego. Wszystkie indywidua z współpracy z PiSem zrezygnowały, bądź zostały do takiej rezygnacji przymuszone. Taki los spotkał Jurka, Zawiszę, Sikorskiego, Mellera etc.
Na zachodzie, jak i w Polsce występuje to samo zjawisko, lecz inne są jego przyczyny. Podczas gdy odpolitycznienie made in USA jest przesiąknięte wiarą w rynek, odpolitycznienie polskie, ściślej rzecz ujmując, odpolitycznienie PiSu (bo głównie o tym jest niniejsza notka) jest przesiąknięte wiarą w Kaczyńskiego, wiarą w wodza.
Na takiej samej płaszczyźnie można oczywiście rozpatrywać opuszczenie PO przez Rokitę. Nie było bowiem tajemnicą, że Rokita był od dawna jednoosobową frakcją w partii. Po tym jak zrezygnował w TVN24 Gabryel ucieszył się, że oto nieuchronnie nadchodzi polska, mała profesjonalizacja.
Na zachodzie profesjonalizacja polityki jest zwycięstwem neoliberalnego modelu polityki, która jest sprowadzona do konsumpcji, a w Polsce (właściwie w PiS, bo głównie o tym jest notka)... W Polsce jest chyba jeszcze emanacją biernego społeczeństwa, które pragnie wodza.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)