Czasami wydaje mi się, że prawda o zmartwychwstaniu wydaje się być czymś z pogranicza science-fiction albo jakiejś pseudo-terapeutycznej mrzonki. Próbuje się to jakoś oswoić, bo przecież dla człowieka jest to prawda trudna i na pewno nie zrozumiała. Zmartwychwstanie często bywa ujarzmiane w granicach tego świata. Próbuje się je zaprząc do chęci technologicznego bądź medycznego przedłużania życia, albo - jak już wspomniałem - do zredukowania tej prawdy do faktu czysto psychicznego (wyjście z jakiegoś kryzysu, etc.). Rozumiem, że tutaj zmartwychwstanie jest pojęciem analogicznym, jednak pokusa sprowadzenia tego terminu do świata tylko doczesnego jest bardzo wielka. Zbyt mocno jesteśmy przywiązani do tego świata. I nie ma się co dziwić, bo przecież człowiek nie jest w stanie wyobrazić sobie tego, że nie istnieje.
Tymczasem zmartwychwstanie jest wezwaniem do popatrzenia poza ten świat, poza to, co widzimy. Zmartwychwstanie Jezusa dało człowiekowi zbawienie, możliwość przebywania z Bogiem twarzą w twarz, czyli dało człowiekowi coś, czego ten koniecznie potrzebuje, niezależnie od tego czy jest tego świadomy czy nie.
Prawda o zmartwychwstaniu wymyka się także tym, którzy ciało traktują jako coś nieczystego czy nieprzyzwoitego, bo oto do zbawienia powołana jest nie tylko dusza ale i całe ciało. Jezus nie zmartwychwstał tylko na poziomie duszy, ale zrobił to także na poziomie ciała. Kościół wierzy w zmartwychwstanie ciała, o czym my tak często zapominamy, zamknięci w wymiarze czasu. Człowiek zmartwychwstanie nie swoją własną mocą, nie za pomocą swoich własnych osiągnięć, ale dzięki Bogu i Jego łasce. To Bóg pierwszy chce zmartwychwstania człowieka, jego zbawienia. Bóg pierwszy chce cieszyć się z obecności każdego z nas w Swoim Królestwie. Życzę Wam wszystkim doświadczenia tej Bożej niecierpliwości i radości. Pozdrawiam Wszystkich serdecznie.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)