Oglądając ostatnie orędzie prezydenta nie czułem ,żeby przemawiał do
mnie mój prezydent. Tak naprawdę przemawiał do mnie lider PiSu ,
którego jedynym interesem jest interes klubu parlamentarnego Prawa i
Sprawiedliwości. Prezydenckie przemówienie zostało po prostu
przerobione na darmowy spot reklamowy. Istotne było nie to co
prezydent ma do powiedzenia. Bardziej postawiono nacisk na wzniecenie
w prostych ludziach fobii do Niemiec i strachu przed gejami. Robiono
to pokazując zdjęcia oddziałujące na ludzką psychikę, pozbawione za to
jakiejkolwiek merytoryki.
Dlatego nasunęło mi się pewne proste pytanie. Do czego właściwie w naszym
kraju służy urząd prezydenta?
Przez ostatnie miesiące jesteśmy świadkami ciągłych przepychanek
między rządem a pałacem prezydenckim. Kompetencje się krzyżują, nie
wiadomo kto jest ważniejszy w jakiej sprawie. Prezydent chce dokopać
rządowi i na odwrót.
Tak naprawdę mamy w naszym kraju swego rodzaju dwuwładze. I to w
fatalnym wydaniu, kiedy oba ośrodki władzy mają kompletnie odmienne
cele. W interesie rządu jest jak najwięcej zrobić ,żeby wygrać wybory.
Z kolei prezydent wolałby ,żeby rząd zrobił jak najmniej. Efekt tych
działań widzimy gołym okiem . Platforma może sobie negocjować z PSL-em
podatek liniowy ale prezydent i tak go zawetuje. W praktyce ,żeby
naprawdę móc rządzić trzeba mieć albo prezydenta ze swojej partii albo
3/5 miejsc w sejmie.
Przeszkadzanie w rządzeniu nie jest jedynie problemem Lecha
Kaczyńskiego. Podobnie zachowywał się Aleksander Kwaśniewski
odrzucając w 1999 roku liniowy podatek PIT. Nie w jego interesie był
wzrost gospodarczy spowodowany reformami AWS-u.
System prezydencko-parlamentarny miałby sens gdyby na czele rządu stał
wybitny mąż stanu powszechnie szanowany przez naród. Znający się na
gospodarce i kierujący się interesem państwa. Niestety do tej idei jak
to zwykle bywa dochodzi niestety czynnik ludzki. Prezydentem zostaje
uśredniony Polak. Nie mający pojęcia o gospodarce, nie lubiący gejów,
nie znający języków ,nie rozumiejący sytuacji międzynarodowej oraz
wierny tylko własnej partii. Taki zwykły pan Leszek jakich tysiące w
Polskich blokach. Z Aleksandrem Kwaśniewskim wcale nie było lepiej
Nie ma co narzekać na Kaczyńskiego czy Kwaśniewskiego. Po nich i tak
przyjdą setki innych prezydentów paraliżujących działania sejmu w
interesie macierzystej partii. Na przeszkodzie do skutecznej
reformacji i liberalizacji gospodarki w naszym kraju stoi przede
wszystkim fatalny system. Jeśli chcemy zliberalizować ten kraj
powinniśmy stanowczo opowiadać się za systemem gabinetowo
parlamentarnym.
Wiele osób odrzuciło by demokracje w ogóle. Ja jednak jako liberał nie
mogę odmówić ludziom możliwości do decydowania o losach własnego
kraju. Ponieważ właśnie w tym przejawia się ich wolność. Po za tym do
tej pory nie wymyślono jeszcze lepszego systemu od demokracji. System
ten ma wiele wad jednak daje nam możliwość kontroli nad tym co się
dzieje w państwie. Brak kontroli nad krajem przerabialiśmy już w PRL-u
i jasne było ,że korzystała na tym przede wszystkim sama władza.
Nie oddawałbym władzy w ręce prezydenta. Żeby skutecznie rządzić u
władzy musi być jedna siła polityczna. Z kolei oddawanie władzy
jednemu tylko człowiekowi , który niestety na ogół nie ma o niczym
pojęcia również nie leży w naszym interesie. Przychylałbym się więc
raczej do systemu parlamentarno-gabinetowego gdzie rola prezydenta
została by kompletnie zmarginalizowana i ograniczona jedynie do roli
reprezentacyjnej.
Wydaje mi się ,że liberałowie chcąc coś zmienić w naszym kraju powinni
stanowczo opowiadać się za systemem parlamentarno-gabinetowym.
Ten i inne artykuł są dostępne na portalu www.polskaliberalna.net


Komentarze
Pokaż komentarze