Temat wstydliwy, każdy kto ten temat poruszy, niejako przy okazji przyznaje się do czegoś do czego w naszym społeczeństwie przyznawanie się jest podejrzane, przyznaje się że pieniądze ma. No a jak je ma, to - jak mówią PiS-owscy klasycy - skądś je ma i to już samo w sobie jest
podejrzane.
Tematem tym są odsetki od bankowych lokat.
Teoretycznie wydawało by się że temat ten dotyczy panów Kulczyka , Guzowatego no i jeszcze paru innych. No bo reszta społeczeństwa ledwie wiąże koniec z końcem.
Czy aby jednak na pewno ?
Niedawno byłem świadkiem, jak pewien starszy pan, wraz z szanowną małżonką wypytywali panienkę z okienka w jednym z banków mocno ostatnio się w TV reklamujący o szczegóły superlokaty oprocentowanej aż na 7 % rocznie.Starszy Pan raczej nie sprawiał wrażenia że jest właścicielem pól naftowych w Kazachstanie i chciałby akurat gdzieś ulokować milion dolarów. Odnosiło się raczej wrażenie, że osoba ta jest - jak to brzydko dziennikarze w telewizyjnych programach biznesowych mówią - zwykłym ciułaczem, który w Polsce są miliony. Mimo to miał jakieś zaskórniaki i najwidoczniej chciał żeby zarabiały na korzystnej lokacie bankowej.
Konkurencja w bankach działa odwrotnie
Wraz z pojawieniem się gospodarki rynkowej no i konkurencji firmy zaczęły dbać o klientów. Starają się o nowych , ale też podlizują się starym, żeby nie odeszli do konkurencji. Jest jednak taka dziedzina gospodarki , która od tej definicji odstaje. Chodzi mi o bankowość.
Tam wygląda na to że bardziej szanowano klientów za czasów PRL
Jak było wtedy z lokatami ?
Jeśli ktoś miał kasę, to ją albo przebalowywał i to było głęboko słuszne, albo wpłacał na procent do banku. Na rok na dwa, trzy - jak mu pasowało. Jak PKO podnosiła odsetki, to podnosiła wszystkim. Niezależnie od tego czy założył lokatę wczoraj, pięć czy dziesięć lat temu.
Bank był jeden, nie było konkurencji, nie było więc dokąd odejść zabierając oszczędności, mimo to nie wiedzieć czemu, tak właśnie traktowano klientów.
Gdy ktoś oszczędności nie potrzebował mógł tak, jak chłop - spokojnie spać, a odsetki same mu rosły.
Jak jest teraz ? Zwłaszcza ostatnio.
Gdy pojawiła się konkurencja i banków mamy na pęczki wydawałoby się że powinno być lepiej. W temacie spokojnego snu.
Niestety, dziś człowiek musi być czujny. Jak, nie będzie się rozglądał za ofertami różnych banków, będzie lojalny i wierny jednemu, to ten go w nagrodę wykoleguje. Nawet jeśli idąc z duchem czasu wymyśli jakąś atrakcyjną ofertę to tylko dla nowych klientom.
Wygląda na to że banki wykombinowały sobie że jak klienta capną i wpłaci on u nich kasę na procent, to już go mają, nie muszą koło niego skakać. Mimo iż możliwości ma duże.
Co myśli klient banku, odwiedzając oddział, płacąc za prąd lub telefon , gdy słyszy że od dziś oferują superlokatę o oprocentowaniu bijącym na głowę to na które się wcześniej załapał, a które wtedy reklamowano jako szczyt inwestycyjnych marzeń ?
Czy zapała miłością do "swojego" waszego banku, czy przeciwnie, czuje się trochę zrobionym na szaro ? Sądzę że takim kimś targają mieszane uczucia. Zastanawia się: wypłacić i wpłacić na tą supeerhyper . -i stracić pół roku byle jakich, ale zawsze jakichś odsetek ? Czy poczekać ?
Rozsądek pewnie mu podpowie poczekaj więc poczeka. A potem tyle będą go widzieli.
A przecież usługi bankowe jak rzadko które wymagają budowy wzajemnego zaufania, które buduje się bardzo długo, a niszczy w jednym momencie. Jak można jakiś bank nazwać solidnym, jeśli tak traktuje swoich klientów ?
Marek Tomsia
artykuł ukazał się również na portalu www.polskaliberalna.net


Komentarze
Pokaż komentarze