Polskaliberalna.net - Merkuriusz Polski Polskaliberalna.net - Merkuriusz Polski
68
BLOG

Wyjąć Kościół spod klosza - polemika

Polskaliberalna.net - Merkuriusz Polski Polskaliberalna.net - Merkuriusz Polski Polityka Obserwuj notkę 2

Artykuł Jędrzeja Kuliga„Wyjąć Kościół spod klosza” ( opublikowany na blogu i na portalu - przyp. red.) bardzo mnie zaskoczył. Zaskoczył właściwie z dwóch powodów. Pierwszy jest taki, że autor artykułu, podobnie jak ja, jest członkiem Forum Liberalnego. Drugi powód mojego zaskoczenia jest taki, że artykuł ukazał się na portalu polskaliberalna.net. Z powyższego wnioskuję (być może błędnie), że artykuł powinien w jakiś sposób sytuować się w nurcie myślenia liberalnego, z czym nie do końca mogę się zgodzić, ale przejdźmy do rzeczy.

„Zapewne mało kto potrafi sobie wyobrazić dramat tych młodych chłopców, którzy w swoim ciężkim skądinąd życiu, napotkali na swojej drodze kapłana, który zamiast pomóc odnaleźć sens, otoczyć opieką i wsparciem - być może na zawsze pozostawił ich w niemocy i bezsensie traumy. To straszliwe cierpienie i niesprawiedliwość jaka ich spotkała, która musi zostać wreszcie zadośćuczyniona, wydarzyła się również dlatego, że pozwoliliśmy aby kościół stał się zupełnie niezależną instytucją, wyjętą spod kurateli państwa. A wyjąć należy kościół spod klosza.”

Zgadzam się, że ta niesprawiedliwość musi zostać zadośćuczyniona, ale nie rozumiem czemu autor za przyczynę tego stawia to, że „pozwoliliśmy aby Kościół stał się niezależną instytucją”. Przecież to standard w dzisiejszych państwach demokratycznych i w myśleniu liberalnym, że kościół jest oddzielony od państwa a państwo od kościoła. Kościół jest niezależny w swoich działaniach, o ile nie narusza prawa państwowego, a państwo gwarantuje swobodne jego działanie w ramach tegoż prawa zgodnie z zasadą autonomii. Czy Kościół jest wyjęty spod kurateli państwa? Przecież w sprawie, o której pisze autor wyżej wspomnianego artykułu, wystarczyło aby skrzywdzony chłopiec lub jego rodzice zgłosili to co się wydarzyło do władz państwowych, a te zareagowałby wobec tego duchownego jak wobec każdego, kto dopuszcza się podobnych czynów. Czy traktowanie duchownego jak każdego innego obywatela jest nie na miejscu? Czy taki nadzór jest niewystarczający? Żaden duchowny przecież nie posiada immunitetu.

„Czy jest rzeczą do pojęcia, aby w państwie w którym żyje 38 mln ludzi, istniała instytucja dotykająca i kształtująca najbardziej intymne kwestie życia obywateli - a taką z całą pewnością jest wiara, determinująca postawy i działania - która nie jest w swoich działaniach transparentna? Jeżeli kościół kształtuje życie intymne kogokolwiek, to tylko dlatego, że dana osoba tego chce lub się na to godzi.

Kościół katolicki to prawdopodobnie najdroższa marka świata. Miliony klientów, gigantyczne wpływy, historia sięgająca tysięcy lat, oddziały nawet w najmniejszych miasteczkach i wsiach. Przed potęgą kościoła katolickiego ugina się nawet rząd, wycofując się z co bardziej liberalnych projektów ustaw, nawet najbardziej wyczekiwanych przez rozliczne środowiska. Lobbing jak każdy inny, a że marka silna, to i lobbing skuteczny. Wszystko z poszanowaniem zasad demokracji liberalnej.

„Brak odwagi, cynizm kościelnych dysydentów i działanie na rzecz własnych koterii i ich partykularnych interesów, jakie przedstawiła Gazeta Wyborcza każą jeszcze raz przemyśleć ustawowy rozdział państwa od kościoła, sens prowadzenia zajęć z religii w szkołach, dofinansowanie przedsięwzięć kościoła. Mamy prawo znać prawdę na każdy temat dotyczący działania kościoła. Mamy prawo znać detale dotyczące osób rozliczających nas z naszej moralności, wskazujących codziennie milionom Polaków kierunek życiowej drogi. Ale przede wszystkim, my jako Rzeczpospolita, jako zorganizowany organizm społeczeństwa, mamy prawo wyciągać daleko idące konsekwencje wobec kościoła i poszczególnych jego przedstawicieli.”

„Mamy prawo znać prawdę na każdy temat dotyczący działania kościoła.”

Na tym polega zasada rozdziału państwa od kościoła: państwo traktuje Kościół jak niezależną instytucje i odnosi się do niej jak do innych podobnych niezależnych tworów, a Kościół nie ma bezpośredniego wpływu na władze. Instytucjonalnie Kościół od państwa jest rozdzielony i nie widzę tutaj żadnych podstaw dla twierdzenia, że mamy jakiekolwiek prawo do posiadania informacji na każdy temat dotyczący jego działania. To jakby powiedzieć, że mamy prawo do posiadania informacji na każdy temat dotyczący działania firmy Polmos Białystok. Na tym opiera się swoboda prowadzenia działalności gospodarczej jak i rozdział kościoła od państwa, że nie mamy prawa wiedzieć wszystkiego zarówno o prowadzonej działalności gospodarczej jak i o działalności Kościoła.

„Mamy prawo znać detale dotyczące osób rozliczających nas z naszej moralności, wskazujących codziennie milionom Polaków kierunek życiowej drogi.”

Po pierwsze moim zdaniem nikt, poza mną samym, nie rozlicza mnie ani nikogo innego z  moralności. Jeżeli ktoś uznaje się za katolika to  dobrowolnie przyjmuje pewien system zasad moralnych, a Kościół za jego zgodą (a raczej wyrażoną wprost chęcią) „rozlicza” go ze stosowania się do tych dobrowolnie przyjętych reguł moralnych. Jeżeli ktoś mnie z czegoś rozlicza, to tylko dlatego, że sam chcę być rozliczanym.  Na tym polega wolność sumienia i wyznania. Co do rzekomego prawa do znania detali dotyczących duchownych, to nie mam pojęcia skąd miałoby takie prawo pochodzić, bo na pewno nie z zasad demokratycznego państwa prawa. Takie stwierdzenia jak powyższe, cytowane przeze mnie, raczej przywołują mi na myśl ustrój totalitarny, a nie liberalną demokrację. Nie mamy prawa znać detali (jak na przykład życie intymne) dotyczących osób, które wybieramy na najwyższe stanowiska w państwie jak chociażby prezydent, a co dopiero mówić o duchownych, którzy sprawują swój „urząd” tylko w ramach niezależnej organizacji jaką jest Kościół. Znowu posłużę się przykładem: to tak jak byśmy chcieli mieć prawo do poznania wszystkich detali dotyczących osób zasiadających w redakcji Gazety Wyborczej.

„Ale przede wszystkim, my jako Rzeczpospolita, jako zorganizowany organizm społeczeństwa, mamy prawo wyciągać daleko idące konsekwencje wobec kościoła i poszczególnych jego przedstawicieli.”

Mamy prawo wyciągać daleko idące konsekwencje, o ile Kościół lub jego poszczególni członkowie złamią obowiązujące wszystkich obywateli prawo. Jeżeli jakiś duchowny będzie molestował kogokolwiek, to ta osoba może udać się do państwa po ochronę którą powinna otrzymać (o ile zdarzenie będzie miało znamiona przestępstwa). W przypadku opisywanym przez Gazetę Wyborczą skrzywdzeni chłopcy udali się do wewnętrznych władz kościoła a nie do władz państwowych. Państwo mogło wyciągnąć „daleko idące konsekwencje”, o ile tylko osoby pokrzywdzone chciałby, aby takie konsekwencje wyciągnięto. Jako liberał posłużę się przykładem stowarzyszenia bo właśnie w sposób podobny do stowarzyszenia postrzegam kościoły i związki wyznaniowe. Jeżeli w stowarzyszeniu, do którego należę moje prawa są łamane, bądź ktoś z członków stowarzyszenia zachowuje się niestosownie, zwracam się do odpowiednich władz tegoż stowarzyszenia o ochronę moich praw zagwarantowanych statutowo lub o ukaranie konkretnego z członków stowarzyszenia. Jeżeli władze stowarzyszenia uznają, że nic złego się nie dzieje, to pozostaje mi się zgodzić z taką decyzją i pozostać w stowarzyszeniu bądź z niego wystąpić. Tak jest też z Kościołem. Nikt nie zmusza do akceptacji reguł i postępowania Kościoła tak jak nikt nie zmusza do przynależenia do niego. Jeżeli natomiast członek stowarzyszenia dopuści się, jak w przytoczonym tu przypadku, np.  molestowania, to raz, można wyciągnąć wobec niego konsekwencje wewnątrz struktury stowarzyszenia a dwa, jeżeli osoba molestowana będzie chciała, konsekwencje przed sądem powszechnym i idące za tym sankcje. Tylko osoby fizyczne mogą dopuszczać się przestępstw na tle seksualnym, więc pociągnięcie do odpowiedzialności osoby prawnej jaką jest Kościół nie wchodzi tutaj w grę.

Zgodzę się, że na Kościół jest nałożony pewnego rodzaju klosz, lecz nie ma on nic wspólnego z odpowiedzialnością przed prawem poszczególnych członków Kościoła, a przecież o takiej odpowiedzialności można mówić w związku z artykułem „Grzech ukryty w Kościele” O tym jakiego rodzaju jest to klosz można poświęcić serię felietonów, więc nie będę się tym razem w to zagłębiał (pewnie wcale nie będę się w to zagłębiać, bo dużo większy „klosz” jest nałożony na poszczególne grupy zawodowe i wolałbym o tym napisać, jeżeli już pisać będę).

Marcin Kotowski

artykuł ukazał się również na portalu www.polskaliberalna.net

polskaliberalna.net merkuryusz.pl REDAKTOR NACZELNY: Bogumił Kolmasiak REDAKTOR NACZELNY WYDANIA ZAGRANICZNEGO: Agnieszka Gmiter WYDAWCA: STOWARZYSZENIE DEMOKRATYCZNA FRAKCJA MŁODYCH ZAST. REDAKTORA NACZELNEGO: ADAM FULARZ OBECNI I BYLI WSPÓŁPRACOWNICY Paweł Krężołek, Janusz Wdzięczak, prof. Marek Rocki, dr Robert Gwiazdowski, dr Robert Suski, Wojciech Popiela, Piotr Beniuszys, Andrzej Potocki, Aviv Steinmetz, Marek Tomsia, Marcin Kotowski,Marcin Kwaśniewski,M. Kosek, B. Wasilewski,Flanky, Gigabyte, MAC, Marcin Celiński, Sławomir Potapowicz, Witek Mossakowski, Piotr Dwojacki, S.Sipowicz,Maciej Iwanicki,,Michał Musur, Jędrzej Kulig       WERSJA WORLD:

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka