Postwykształciuch Postwykształciuch
480
BLOG

Kluzik-Rostkowska

Postwykształciuch Postwykształciuch Polityka Obserwuj notkę 9

 Kluzik-Rostkowska w oczach Gazety Wyborczej, patrz boks z ich strony nasycony takimi linkami:

Kampania prezydencka została przegrana przez Kluzik-Rostkowską. Nawet nie tyle przegrana, co SPIEPRZONA. To wynika z głębszej analizy danych wyborczych. Otóż w Polsce elektorat jest w całości zabetonowany na dwa obozy. Albo ciebie jako wyborcę uwiera obecna rzeczywistość, albo czujesz się jak pączek w maśle i nic nie chcesz zmieniać. Albo ktoś jest za Drugą Transformacją albo jest za postkomunistycznym status quo. I tyle.

W takiej sytuacji wybory wygrywa się frekwencją. Trzeba rozgrzać swój własny beton. Trzeba dać ludziom ważny powód, żeby RUSZYLI DUPĘ Z KANAPY i wrzucili kartkę do urny. Trzeba schłodzić cudzy beton. Trzeba przekonać ludzi z obcego obozu, że nie warto na tamtego kandydata głosować.

Skąd wiem, że mam rację? Bo w Warszawie frekwencja wyniosła ok. 67 procent, w postkomuszym Wilanowie 73 procent. Zmotywował ich skutecznie wywołany strach. Na wsi frekwencja wynosiła ok. 51 procent, a  w wielu wiejskich okregach frekwencja zeszła poniżej 40 procent, nawet blisko 30 procent.

Kluzik-Rostkowska po prostu w modelowy sposób spieprzyła kampanię kneblując Kaczyńskiego w sprawie najważniejszej: Smoleńsk. Wystarczyło ludzi przekonać, że prezydent z PIS jest gwarantem uczciwego śledztwa, bo ktoś musi rządowi patrzeć się na ręce. To jest narracja, to jest ważne story ala Mistewicz.

Jednocześnie druga strona ustami Palikota i Tuska prowadziła ogromną kampanię rozgrzewania swojego elektoratu do pójścia na wybory w obawie przed kaczo-faszyzmem IV RP. Nie przeciwdziałano tej narracji. Była pełna pasywność. Kampania Komorowskiego starała się również uderzyć w wiejskie zaplecze Kaczyńskiego jakimiś argumentami o jego szkodliwości dla wsi. Kampania w wykonaniu Kluzikowej nie dała mi właściwie żadnego argumentu, dlaczego Komorowski miałby być złym kandydatem, którego nie wolno dopuścić do władzy.

Kluzik-Rostkowska jest obecnie promowana przez GieWu, bo jest dla nich gwarantem tego, że idee transformacyjne zostaną ostatecznie pogrzebane. Skoro nie dało się pogrzebać samego PIS, to chcą go przejąć użytecznymi ludźmi. GieWu chce, żeby PIS stało się takim klonem PO zbierającym ten bardziej oszołomski elektorat, ale w praktyce nie robiącym nic.

Robią to w ten sposób, że przekonują przeciwnika, że właśnie idee transformacyjne są powodem, dla którego PIS nigdy nie wygra. Kluzik-Rostkowska jest tak głupią babą, że się na to łapie. Ona po prostu łyka dezinformację wroga i robi sabotaż we własnym obozie. A ona tak bardzo chciałaby kiedyś wygrać i czymś porządzić!

To jest wprost genialna strategia. Powiedzmy jeden kraj chce napaść na drugi trochę mniejszy kraj. Wie, że ten kraj będzie się bronić i zada ciężkie straty napastnikowi, bo przewaga jest nieznaczna. Przekonuje się więc głupków z kraju przeciwnika, że przewaga jest ogromna i w razie ataku cywile poniosą wielkie straty. Głupki wierzą w to i pozwalają przeciwnikowi zająć swój kraj bez jednego wystrzału, dla "dobra" cywili. Ci, co chcieli bronić kraju są marginalizowani jako szkodliwe oszołomy.

No więc w chwili obecnej możemy sobie zaobserwować jak GieWu promuje swojego kreta w obozie przeciwnika jako rzekomo jedyną szansę na odniesienie wielkiego zwycięstwa wyborczego. To byłoby nawet śmieszne, gdyby tak wiele osób się na to nie łapało.

P.S. W pierwszej kolejności przybiegną tu narzekać Mr Off & Zet Over. Tych gości można tylko ignorować, bo oni właśnie wpisują się w schemat szerzenia defetyzmu.

P.P.S. Druga strona bardzo wyraźnie deklaruje swoje cele. Proszę zajrzeć do mojej poprzedniej notki, gdzie cytuję Kuczyńskiego, którego należy uznać za rzecznika tamtego obozu. On mówi tak: Jest jakaś część wyborców, która potrzebuje taka partię typu PIS, żeby mieć na kogo głosować, więc niech sobie PIS dalej istnieje. Ale Kuczynski jest  wrogiem IV RP. Domaga się, żeby Kaczyński usunął to z programu. Jak nie, to PIS będzie dalej zwalczany.

Proszę zresztą zauważyć, że w ich własnych słowach to nie Kaczyński jest wadą PIS i przyczyną jego niewybieralności czyli de facto przyczyną zwalczania. Ale idea IV RP! To jest wprost tak powiedziane! Kuczyński dokładnie tak to mówi  jako wróg pańskiej IV RP, ale, proszę mi wierzyć, nie Pana osobiście i nie Pana partii.

Powinno więc być oczywiste, że Kluzik-Rostkowska też okaże się szkaradą, gdyby zaczęła ten program realizować jako prezes PIS w przyszłości.

Dobro Ojczyzny najwyższym nakazem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka