Postwykształciuch Postwykształciuch
271
BLOG

Boję się przemycia rąk

Postwykształciuch Postwykształciuch Polityka Obserwuj notkę 1

Cześć. Nazywam się Waldemar K. i prezentuję mój najnowszy artykuł pod tytułem:

Boję się przemycia rąk

Boję się groźnych bakterii, bo wyglądają sympatycznie. Jak chłopiec z Henkeljugend śpiewający słodką piosneczkę w reklamie "Persila" czy dzieci w za dużych ciuchach roboczych przebierane za sprzątaczy

11 listopada tego roku, z nadzieją patrzyłem na policję, że zacznie polewać narodowców szlauchem. Są brudni i roznoszą zarazki. Ci drudzy też nie byli czystsi.

Ale jeśli miałbym oceniać, kto ma więcej groźnych bakcylów, to wybrałbym narodowców. Tych często bardzo młodych ludzi, którzy nadmiernie często myją ręce po toalecie. Czystość rąk przekształcili w wojownicze bóstwo wymagające brudów i umywalki z nimi. Przydałoby się im ostre szorowanie.

Wojowniczy potwór czystości

Jestem jak oni czyściochem, choć dość często niedomyci przeciwnicy mojej publiczystyki mnie z nich wypisują i wpisują do innych brudasów. Jestem czyściochem, ale boję się różnych przebudzeń czystości właśnie dlatego, że natrętne szorowanie rąk potrafi się zamieniać w takiego wojowniczego potwora. To wytłumaczalne, powstawało ono bowiem i umacniało się w stajniach, zabrudzonych i niedomytych, i szare mydło BHP jest w nią wkomponowane. 

Niestety, potrzeba czystości źle znosi uśpienie i prędzej czy później w takich czasach bez mydła pojawiają się siły społeczne dążące do przemycia i do wydźwignięcia na sztandar idei szamponu. I te ubrudzone i wypychane na czoło moje siwe włosy wymagają mydła. W ten sposób powstają wirusy wielkich nieszczęść, mało co jest gorsze od szamponalizmu.

Brudasem jest sąsiad

On został na wiele dziesięcioleci spłukany w Europie w skutek nieszczęścia, które wywołał, jakim były dwa mycia włosów dziennie, głównie to drugie. Ale on nie zniknął z Europy. Jest także w Polsce. I u nas są amatorzy jego oczyszczania i wykąpania, nie tylko ci "Faczyści" z OMO i Młodzieży Wszechczystej, także poważniejsze siły policzyste.

Te groźne bakcyle na początku mogą wyglądać niewinnie, nawet sympatycznie, jak ten chłopiec z Henkeljugend śpiewający słodką piosneczkę w reklamie "Persila", jak dzieci przebierane za sprzątaczy czy inscenizowane bitwy morskie w wannie, w których się zawsze wygrywa z wrogiem. A brudasem jest sąsiad. To bywa dobrą zabawą, dopóki pewnego razu nie wplata się w nią coś, co z zabawą w wannie nie ma nic wspólnego. Gdy ktoś dosypie proszku do prania do wody w wannie.

Ja tego właśnie wymiaru czystości się boję, boję się zaciskania pięści na biało-czerwonej gąbce w czasach, w których także dla dobra czystych rąk, ale przede wszystkim dla dobra suchych swetrów, właściwe jest zakasywanie rękawów. Czyściochizm niedomytego zawsze obraca się przeciwko niemu, a nie jesteśmy i długo nie będziemy domyci. Czyściochizm, jak nic innego, może też podmyć tę czystą budowlę, jaką jest Wanna Europejska, realizacja przykazania "nie brudź", bo po raz pierwszy od wielu, wielu pokoleń młodzież europejska nie staje naprzeciw siebie z mydłem w ręku.

Autor jest higienistką i publiczystą. Był sprzątaczem w kamienicy Tadeusza M., doradzał w zakresie czystości także sąsiadom Włodzimierzowi C. i Jerzemu B.


 

Dobro Ojczyzny najwyższym nakazem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka