for Przydawka
Czym jest reklama? Nie ma potrzeby dokładnego definiowania tego zjawiska, bo żyjemy w świecie wszechobecnej reklamy. Każdy może stworzyć swoją własną, bazując na obserwacji rzeczywistości. Każdego ranka wyjmujemy z naszej skrzynki na listy sterty ulotek. Idziemy do sklepu i bezwiednie patrzymy na poutykane tu i tam „ałtdory” - z których, co jakiś czas, uśmiecha się do nas znany polityk, chcący zapewnić, że jego poparcie to panaceum na każdy problem naszego życia. Idziemy do kina, a tam to samo, tylko w innej formie. Czekając na nasz film, musimy, nawet mimo woli obejrzeć serię bzdurnych, trzydziestosekundowych, krótkich produkcji, zachęcających, abyśmy kupili to czy tamto. Włączamy radio, telewizor, odpalamy naszą jedyną ulubioną wyszukiwarkę treści, ukochany portal społecznościowy, serwis z filmami… a tym reklama. Jest ona wszędzie. Właściwie nie ma przestrzeni wolnej od reklamy, zarówno tej rzeczywistej jak i wirtualnej.
Odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się dzieje, jest jednocześnie banalna jak i dość skomplikowana. Żądza zysku za wszelką cenę nie wyjaśnia motywów tak dobrze, jak odwołanie się do ludzkiej natury. Człowiek chce mieć, chce posiadać, chce czuć wartość tego co ma, o ile to nie podtrzymuje jego biologicznej egzystencji. Wiedza, o ludzkiej psychice, jaką zyskaliśmy w przeciągu ostatnich stu lat, pozwoliła wynieść mechanizmy reklamy na niespotykany wcześniej poziom. Ponieważ progres w poznawaniu nas samych szedł w parze z rozwojem technologii komunikacyjnych. Okazało się, że każdy nasz zmysł jest w stanie odbierać… reklamę. Zapach, wydobywający się z klimatyzacji w sklepach z ubraniami, miła muzyka płynąca z głośników, oświetlenie, ułożenie towaru na pólkach, to wszystko jest reklamą. Można ją spokojnie nazwać inżynierią zachowań sprzedażowych, choć lepiej byłoby posłużyć się określeniami takimi jak neuro-linguistical programming (NLP). O ile samo NLP świat akademicki kontestuje, to pewne założenia tej techniki, wykorzystywane są w sprzedaży produktów i budowaniu ich świadomości w naszych umysłach.
Jednakże dodać trzeba jeszcze jeden element do układanki. Jeżeli bowiem doktrynerzy religijni, politycy, filozofowie, konstruują w swoich pracach wizje świata, czasami próbując je urzeczywistnić, to czemu nie zrobić tego z „produktem”. Stworzenie jego idei a raczej idei marki, oderwanej od jakości i prawdziwych walorów użytkowych jakiegoś przedmiotu, jest znacznie tańsze i prostsze niż promowani konkretnego produktu. Wzorców, jak to zrobić jest całe mnóstwo, choć te najskuteczniejsze widać w działalności związków wyznaniowych. Pokazuje ona bowiem, jak budować więź, jak przyzwyczajać klienta do producenta, jak wytworzyć zaufanie. Jeśli to się uda, jeśli ludzie uwierzą np. w logo nadgryzionego jabłka (Apple) i jego ideę, to kupią później wszystko, co jabłko zaproponuje, bez zbędnego zadawania pytań. Jeden z zagorzałych fanów jabłek zauważył kiedyś w wywiadzie dla jakiejś stacji telewizyjnej, że gdyby jabłko zaczęło produkować mięso i kiełbasy, to też by kupił.
Sytuacja ta jest jednak szalenie niebezpieczna, ponieważ managerom sprzedaży wielkich, globalnych koncernów - niezależnie od tego, co produkują - mechanizm ten dał w ręce potężną władzę, niekiedy znacznie przewyższającą możliwości oddziaływania rządów. W rezultacie, mogą oni bez skrępowania modelować zachowania społeczne. Po wielu latach, skutki ich „pracy” mogą być nieodwracalne, tak dla naszej , indywidualnej psychiki, jak i dla zachowań grupowych.



Komentarze
Pokaż komentarze