Komisja ds. Nacisków nadal nie może udowodnić zbrodni rządom PiS-u. Żadna arytmetyczna większość nie wykazała ewidentnego złamania prawa przez wraży rząd, Kolejni świadkowie, jak widać, mogą dezintegrować prace Wysokiej Komisji.. Trzeba zatem ich trzymać z daleka, a najlepiej na korytarzu, by wiedzieli, gdzie ich miejsce...
Komisja ds. Blidy co prawda nie udowodniła, że to J. Kaczyński kazał mienioną posłankę zastrzelić, a ona jako osoba na wskroś propaństwowa uznała, że należy wyręczyć Państwo, co zapewne mocno irytuje nie tylko posła Kalisza, ale szansa jest. Tylko trzeba jeszcze zorganizować seans spirytystyczny zgodnie z nauką Marksa, Engelsa i ich godnych nastepców...
Jak wszyscy wiemy problemem Komisji Hazardowej jest to, że poseł Arłukowicz wyobraził sobie, że w Wysokiej Izbie przestrzega się jakichkolwiek zasad, zwłaszcza demokratycznych, a do tego nie można go usunąć, gdyż nie był wcześniej posłem...
Jednak prawdziwy niefart to poseł Biernacki, nazbyt łaskawie panujący nad Komisją ds. Olewnika. I chociaż niby udaje się wpólnie tej komisji dochodzić do jakiś rzetelnych wniosków, to jednak ta jakże dziwna, a nawet zahaczająca o aberrację współpraca, świadczy głównie o braku ambicji posła Biernackiego, Może ma dosyć ministrowania, a opozycja za jego czasów nie była zdefiniowanym totalnym złem.
Dzisiaj jest jednak inaczej. To fakt istnienia opozycji niszczy polską demokrację, boć to demokracja destrukcyjna.
I tylko marzyć idzie o koncepcji Konstruktywnej Opozycji, z czasów Jaruzelskiego i Kiszczaka... To były czasy...
I nawet w Aninie zabijali kogo trzeba...
Więc o Konstruktywną Opozycję wołamy Panie...



Komentarze
Pokaż komentarze