Dzisiaj mają chować Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Lecha Kaczyńskiego i Panią Marię z Mackiewiczów Kaczyńską. Kilka słów refleksji. Raczej gorzkich. I pewnie trochę pod prąd. I przpraszam, że przerwałem milczenie w ten trudny, jakże trudny, a smutny czas.
Poznałem p. Lecha Kaczyńskiego 20 lat temu. Miał niezwykle dobrą aurę (niestety mam ten dar - istne przekleństwo), co mnie lekko zdziwiło, bo w oficjalnym wystąpieniu był taki sztywny, taki mało ludzki. W bezpośrednim kontakcie był to zupełnie inny człowiek. Warto było go słuchać, bo i on umiał słuchać - nawet takiego młodego (ówcześnie) idealistę jak ja, który opowiadał o społeczeństwie, jako systemie wszystkich grup społecznych, które muszą się nawzajem wspierać by generować rozwój. I by czynić nową wartość, nową jakość. W swojej prezydenturze wspierał takie myslenie, z uwzględnieniem grup słabszych. Jakże to rozumiał. I cieszę się, że miałem takiego Prezydenta.
Miał empatię społeczną. Pamiętam jego reakcję na dramat "Halemby". Nie rozumiał jak można szafować życiem człowieka w imię dobra korporacji. Był zaiste dobrym człowiekiem.
Wawel uczynili mu inni, Biskup Nycz chciał go mieć w u św. Jana. Dziiwsz go nie lubił, więc nie chciał go mieć w Krakowie. Przeważył nowy Prymas i bp Michalik, ale to mało medialne. To lepiej pominąć. Lepiej powiedzieć, że szwarccharakter tego strasznego Jarosława zmusił do tego krakowskiego kardynała. Łatwiej obarczyć tzw. rodzinę (czytaj Jarosław K.) niż przełożonych. Fajnie jest.
A przecież wszyscy wiemy, że tutaj rodzina może najmniej. Warto wspomnieć jak poprzedni Prymas arbitralnie kazał pochować ks. Twardowskiego w Świątyni Opatrzności...
I oto zabrano Kaczyńskim prawo do pochówku w Warszawie. Tam, gdzie się najlepiej czuli. I staje się to kolejną ich winą. Smutne.
PS.
Może to niezbyt sympatyczne co powiem, lecz Kraków nie zasługuje na takich ludzi jak pani Maria i pan Lech Kaczyńscy.
Niech sobie przytulą Palikota, Niesiołowskiego i Wajdę. Niech nawet ich pochowają w grobach królewskich, w końcu ten swój Wawel traktują jako swoją wyłączną własność. Prawie im współczuję.
I nie chcę wspomninać o tym, że ani Kościuszko, ani Piłsudski nie mieli ochoty na ten tzw. zaszczyt. Ten pierwszy pewnie wolałby Racławice, ten drugi wspólny grób z Matką w Wilnie.
PPS.
I ciszej nad tymi trumnami. Proszę.



Komentarze
Pokaż komentarze (11)