Więc nie mamy już żadnego wyjścia
chora rzeczywistość
kazała nam podać sobie ręce
który to już raz
w tym momencie nasze oczy są bez wyrazu
lecz już za chwilę
będzie z nich biło promienne zaufanie
na jakiś czas przynajmniej
teraz lekkie rozluźnienie
ale ... czy w tej dłoni
na pewno nie ma pałki
... nie, przecież jest już inaczej
Tylko ta opętana kobieta nad ranem
gdzieś we mnie, sączy swoje, mówi
więc tym razem nie będą strzelać,
bo brakuje już mi synów na odstrzał
20-21 IX 1988




Komentarze
Pokaż komentarze