prowincjonalny wyborca prowincjonalny wyborca
42
BLOG

Jedynki, dwójki, trójki,....

prowincjonalny wyborca prowincjonalny wyborca Polityka Obserwuj notkę 0

Mój pierwszy wpis w Salonie 24 sprowokowany został przez obserwację ostatnich dni związaną z wyborami do Europarlamentu.

Kandydaci zostali juz na starcie podzieleni przez partie na lepszych i gorszych. Ci z niskimi numerami mając darmowy czas antenowy nie tylko w Prime Time ale przez okrągłą dobę mają prawie zapewnioną wygraną. Ci z wyższymi numerami muszą dokonywać różnych rzeczy by pokazać sie wyborcom.

Wiem jak działa system wyborczy i nawet gdy sam  w dawno temu kandydowałem to moja opinia o nim jest jak najgorsza. Limit wydatków wyznaczany jest w zależności od ilości osób kandydujących dlatego wszystkie komitety wyborcze dają maksimum by mieć pełną dozwoloną prawem pulę wydatków. Moim zdaniem mechanizm preferuje osoby wyznaczone przez partie polityczne. Dziennikarze niestety podchwytują to co partie im dają na tacy i organizują debaty "jedynek" lub dając im specjalne strony internetowe w swoich serwisach wyborczych.

Dlaczego? Czymże kandydat z numerem 4 jest gorszy od tego z numerem 1. To przecież zasługi partyjne a nie wiedza i doświadczenie są często elementem decydującym o miejscu na liście.  Z drugiej strony wielość kandydatów uniemożliwia merytoryczną debatę. Weźmy np. okręg 13 czyli Lubuskie i Zachodniopomorskie, najpewniej 2 mandaty, może 3 a kandydatów 98 (dziewięćdziesiąt osiem !!!) Obłęd. Każdy komitet i partia wystawiają maksymalna liczbę osób.  Przecież PO nigdy nie "weźmie" 10 mandatów, to po prostu byłoby niemożliwe. Jeszcze raz napiszę: niemożliwe. Prosze tylko nie przekonywac mnie że to dla mojego dobra, że dobre partie chcą bym miał większy wybór spośród rzeszy kandydatów bo nigdy w to nie uwierzę. Wiele jest eufemizmów w polityce ale ten jest jednym z lepszych

Taka ordynacja nie wiąże eurodeputowanego z rejonem wyborczym. Za 5 lat pan Kurski może bedzie startować w Poznaniu a pan Olejniczak w Krakowie.  Po prostu obłęd. Drugi raz to piszę ale jak widzę ilu "spadochroniarzy" jest na listach to mam dość tych wyborów. Głosowałem we wszystkich po '89 roku ale teraz raczej nie pójdę. Kiedy będzie normalnie. Dla polityka własny okręg to oczko w głowie bo tam mieszkają Jego wyborcy. Teraz wyborcy nie są ważni. Ważniejsze są słupki poparcie bo to one przekładają się na ilość mandatów. Tak, tak  ilość a nie jakość...

krytyczny wobec większości polityków. Dlaczego? Szkoda słów...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka