Część II rozważań na temat eurowyborów miała byc na inny temat ale zainspirował mnie Tomasz Lis w swoim programie słowami o frekewncji i oddaniu nieważnego głosu.
Kilka dni chodziła za mną myśl o oddaniu nieważnego głosu. Brak wyrazistej kampanii i przedstawiania swoich celów w parlamencie europejskim jest POrażająca. POrażająca dlatego że, jak dotąd Platforma w swoim spocie mówi, że trzeba na nią głosować po to, by była największą partią w najwiekszej frakcji w parlamencie. Nie ważny program ale ważna jest ilość szabelek.
Wracając do głosów nieważnych. W roku AD 2004 liczba kart nieważnych wyniosła 3145 ale już liczba głosów nieważnych wyniosła 167 019 co stanowiło 2.67%ogólnej liczby głosów. Platforma wiele razy ustami premiera czy to wicepremiera mówiła że wysoka frekwencja będzie znakiem w Unii że Polacy ją popierają i że wzmocni to pozycję Buzka.
W takim razie z innej beczki. Co by było gdyby liczba głosów niewanych była większa niż przed 5 laty? 5, 10, 20% , czy może więcej i czy wywołałoby to jakąś dyskusję? Nie udałoby sie już politykom ukryć przed Unią ich największej tajemnicy i wyszłoby czarno na białym że w kraju nad Wisłą i Odra nikt ich nie kocha. Nikt poza nimi samymi.


Komentarze
Pokaż komentarze