Długo nie napisałem żadnej notki a tylko od czasu do czasu komentarz w ciekawej, jak często w Salonie, dyskusji.
Dziś jednak po przeczytaniu lokalnego dodatku do Gazety Wyborczej odjęło mi mowę na kilka chwil.
miasta.gazeta.pl/szczecin/1,34939,7043243,Straz_miejska_katolikow__Slubowanie_na_mszy.html
Nie mam dobrego zdania o strażnikach miejskich, ale sami długo i cierpliwie pracowali na tą opinię. Chcą być traktowani jak pełnoprawni policjanci którymi na szczęścienie są, i którymi oby nigdy nie zostali . Gdy policjant złapie kogoś na wykroczeniu może skończyć się na pouczeniu że tak nie wolno i że następnym razem będzie mandat. Gdy strażnik kogoś "złapie" to od razu bloczek mandatowy w ruch. Swego czasu, gdy chciałem coś poprawić w neonie na ścianie budynku i ekipa postawiła przenośne rusztowanie Straż Miejska się pojawiła w osobie bardzo służbistego przedstawiciela. Dowiedziałem się że jak będę chciał np. postawić przy budynku drabinę tak by stała na chodniku i opierała sie o budynek to muszę wcześniej zapłacić za zajęcie pasa drogowego, ponieważ chodnik to pas drogowy. Za rusztowanie które stało kilka godzin i zostawiało pieszym przepisowe 1,5m metra przyszło zapłacić 100 złotych. Tak, Straż Miejska to paramilitarna policja skarbowa na usługach łaknących "kasy" samorządów.
Dziś jednak gdy spotkam w Szczecinie strażnika będę miał nadzieję że to ten jeden, jedyny "chłop z jajami". W takiej sytuacji postawić się przełożonemu i zmusić go by dla niego jednego, jedynego komendant musiał zorganizować przysięgę. Po prostu: Zuch człowiek.
A panu komendantowi SM ze Szczecina wypadałoby moim zdaniem podziękować za długoletnią pracę.
Tak na końcu, to zastanawiam się czy przysięga rzeczonego strażnika miejskiego odbyła się w gabinecie komendanta, na sali sesyjnej Rady Miasta czy też uroczyście przed szpalerem innych strażników.


Komentarze
Pokaż komentarze