Wielu rowerzystów jest stawianych przed egzystencjalnym - jakże rozpaczliwym - pytaniem: w kasku to wygłupiać się na ulicy w czasie jazdy na dwóch kółkach, czy też dumnie podnosić odsłoniętą głowę w żadnym razie nie szpeconą hełmem z jakiś włókien przedziwnych „odlanym”. Nie powiem, jakiej to ja udzielam odpowiedzi na to pytanie, jednak poniższe obrazki przywiodły mnie do pewnych refleksji. Miały te zdjęcia znaleźć się jako „post scriptum” do postu (w niedalekiej przyszłości) o „relacjach” między Watykanem a „światem reklamy”, jednak przez to ich ekspresja byłaby może nadto tłumiona. Tak zatem stały się głównym przedmiotem na odrębny wpis…







Komentarze
Pokaż komentarze (2)