Już dawno nie mam ochoty na nauki kaznodziejskie w moich relacjach „ja”- świat. Mówiąc Herbertem niejako, za dużo chrząstek słabości we mnie, za często białą flagę wywieszałem, aby w takie rejestry wchodzić. Tak zatem to ”kazanie” – kerygmat poniższe (które odkryłem na koncie Youtube sarmat1986) umieszczam nie z tej racji, abym chciał kogoś pouczać, ale dlatego że mnie w jakimś sensie jego kształt, nastrój, feeling zaskakująco poruszył; szczególnie w osobie tego czarnego brata nauczającego, który już to przez swoją empatię, czułość w tym, co mówi, już to przez swój żar „nauczania” najlepiej poświadcza tekst „przemowy”. Zaraz po nim zamieściłem „kawałek” (również dzięki sarmat1986) mniej kaznodziejski, ale także nęcący „urodą” nastroju…”Miłego” oglądania…fincher




Komentarze
Pokaż komentarze