artur olędzki artur olędzki
120
BLOG

Bóg w Hollywood: Jack Bauer ("24 hours")

artur olędzki artur olędzki Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 

Jak odmierzać etapy starzenia się. Chyba tak po prostu... Wpierw wyrastasz z dobranocek, z pluszowego Misia Uszatka, z kolejnych „Przygód Tomka gdzieś tam…”, słyszysz pierwszy raz, jak mówią do ciebie ”Pan”, zaczynasz się spowiadać u młodszych od siebie (którzy na dodatek są bardziej od ciebie poukładani), a w pewnym momencie dochodzi do ciebie, że dano ci więcej życia ziemskiego od własnego... Boga. Potem to już chyba tylko pozostaje ci czekać... aż ustąpią ci miejsca w autobusie. Tyle w skrócie, jak największym. Ale zaraz, zaraz… dalej jeszcze czujesz wypieki na twarzy, gdy oglądasz kolejny sezon 24 hours, gdzie dzielny – ba! gdzie tam, najdzielniejszy – agent CTU, Jack Bauer, roznosi swoich wrogów w drobny pył i to kiedy sam był przed chwilą w pył rozniesiony przez innych. Nie jest zatem z tobą tak źle, wracasz do czasów, jak to czytałeś opowieści, w których dzielni rycerze gotowi byli wejść złym smokom nawet w ty…ek, aby ich nadziać na swe groźne kopie… Ale znowu - zaraz, zaraz... Czy Jack jest tak śmieszny, jak go malują albo jak go maluje przynajmniej mój bliski kumpel?
 
Rzeczywiście, Jack robi wiele nadzwyczajnych rzeczy, a przez to budzących uśmiech na twarzy zimnych realistów. Chociaż, gdyby zabawić się w „Jackologa”, po długich, żmudnych studiach, nasiadówkach w bibliotekach i przed „kompem”, moglibyśmy stwierdzić, że scenarzyści nie nafaszerowali tyloma nonsensami przygód Jacka, ile na pierwszy rzut oka cynik współczesny wyłapuje. A zresztą... Może Jack przeżyć wybuch małej bomby nuklearnej niedaleko od siebie, atak biologiczny w swoim mieście, przesłuchanie prądem wysokiego napięcia… ? Może, bo Jack…kocha i walczy, a dla takich wiele jest możliwe, o wiele więcej niż dla wielu współczesnym mężczyzn, tych znudzonych, miejskich kocurów. I właśnie dlatego chyba nieraz oglądałem Jacka w ukryciu rozmarzony, z rumieńcami na twarzy. Ale żeby bardziej się wytłumaczyć z podziwu dla jego osoby, zinterpretuje jego przypadki górnolotnie bardzo, chociaż może przez to dla niektórych przewrotnie.
 
Kiedyś, bodajże ojciec Salij, udanie próbował usprawiedliwić w Biblii obecność tzw. „psalmów złorzeczących”, w których „bohater liryczny” prosi Boga, a propos swoich licznych przeciwników, wrogów, mniej więcej tak: „dokop im Panie”, „rozwal ich Panie” , „pozgniataj ich Panie”. Dominikanin przekonywał, aby czytać te pieśni jako historię walki z własnym grzechem i słabością, a wtedy te zawołania odsłonią przed zgorszonymi ich treścią nowe, dramatyczne, egzystencjalne znaczenie. I tak otrzymujemy klucz interpretacyjny dla przygód Jacka. Bo gdy podobnie, jak to radzi ojciec Salij, spojrzymy na wrogów agenta CTU, na tych wszystkich przebrzydłych spiskowców, terrorystów, których wypala on ogniem, żelazem – w przenośni, a nieraz i dosłownie – to objawi nam się Bauer... tak, tak,  nie inaczej, jako… chrześcijanin prawie doskonały. Wtedy 24 hours przeczytamy nie jako kolejną sensacyjną fabułę, ale jako historię wewnętrznej walki człowieka walczącego o drugiego, jako zmaganie jednostki, której życie sypie się nieraz w rękach, a która jednak chce dobrze, ciągle dobrze… Bo wyjątkowość Bauera na tle innych herosów filmowych polega także na tym, że nie ma w nim ani grama tej śmiesznej, wywiedzionej z ducha egzystencjalistów, własnej, resztkowej dumy, a zarazem pogardy dla świata całego; co na polskim podwórku w sposób groteskowy wcielali bohaterowie Pasikowskiego. W odróżnieniu od nich Jack nieustannie szuka sensu swego istnienia w świecie, który rozpada się na jego oczach, a który chce tak bardzo uratować. Tak, w przygodach Jacka prześwituje, starodawne, zapomniane słowo…poświęcenie; przekonujące widza o tym, że smak życia kosztuje się poprzez jego utratę... Co więcej - Jack wie, i świadomość ta jest dla niego nieraz bolesna, kiedy to zawiódł innych na całej linii, chociaż chyba częściej się zdarza, że to ci inni go zawodzą, nawet ci najbliżsi.
 
W Katolandzie przeżywamy teraz usilnie „Rok Kapłański”, któremu patronuje dobrotliwy, spokojny, niezbyt oczytany, a jednak heroicznie wierny, prostym obowiązkom kapłańskim, Jan Maria Vianney żyjący w niełatwych czasach Rewolucji Francuskiej. Gdy czyta się jego krótkie info można ulec zwiedzaniu przez mało sensacyjny opis jego losów. Z trudem uczył się na księdza, potem siedział w swojej parafii i do bólu spowiadał, Komunię św. rozdawał. Dopiero ustęp o demonicznych nękaniach pozwala podejrzewać, że w wewnętrznym życiu tego prostego kapłana spełniała się historia walki rodem z 24 hours. Kto zresztą zakosztował tego, co w chrześcijańskiej teorii zwie się „walką duchową”, ten wie, że reguły tego boju bardziej przystają do poetyki istnienia agenta wywiadu niż rycerza na miarę Zawiszy Czarnego czy jakiegoś tam innego zbrojonego herosa. Zbyt wiele zeznań ludzi pobożnych dowodzi, że walki tej nie prowadzi się z hałasem godnym husarii ciężkozbrojnej, ale wiedzie się ją niejako po cichu, niewidocznie , załatwiając nieraz przy tym w garniturze rzeczy jak najbardziej banalne, szare…
 
 
 
Na poparcie moich tez para filmików, w których chłopcy z Youtuba połączyli znaczące momenty z życia Jacka, podkręcając je czasem nieznośnie montażem i muzyką. Niemniej warto je chyba obejrzeć, aby trochę poczuć jak to Jack żyje. Na początku zobaczymy momenty, kiedy „łapie doła”, potem zaś dowiedziemy, że wcale nie jest tak wielkim mazgajem…W jakiej grupie oglądających te filmy lokuje się piszący  – tych, którzy w trakcie oglądania płaczą ze śmiechu czy też z siły wzruszeń, pozostanie tajemnicą tego wpisu… Niestety nie pokażemy filmiku, w którym Jack był w stanie dobrowolnie pójść w niewolę, pójść na pewną śmierć za innych, bo prawa autorskie sobie wielkie studio do tej decyzji rości, i tyle. Ten kapitalizm… zeżre wszystko.
 
 
 

O autorze: zalogowany w korporacji The Roman Catholic Church, tropiący człowieka zwanego Mesjaszem, w stanach nagłych "łowca androidów"... ; mail: pozamatrixem.pl@gmail.com; Laureat nagrody Feniks 2011 w kategorii publicystyka religijna za książkę:"Ksiądz Jerzy Popiełuszko. Spotkania po latach.Wywiady." Cały blog „źródłowy“ - pod linkiem: www.pozamatrixem.pl strona na facebook.com: Poza Matrixem

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości