0 obserwujących
128 notek
49k odsłon
  138   0

2015 - polski Moloch Władzy

Po tej pierwszej turze wyborów czuje się trochę - jakby podskórnie - że znaleźliśmy się w decydującym, a metafizycznym, momencie dla Polski. Może są to rojenia tylko dewota, ale śmiem twierdzić, że w Polsce po roku ‘89 Kościół nie zmagał się dotąd jeszcze z tak nieokreślonym, bezkształtnym, a wielowymiarowym złem, które forsuje obecny polityczno-medialno-urzędowy Obóz Władzy, w części - o zgrozo ! – o korzeniach „postsolidarnościowych”. A do którego odnosić można by całe passusy dzisiaj kazań ks. Popiełuszki.  Obóz między innymi Królestwa Agory i PO … Dodatkowo - bardzo prawdopodobne - że  sami nakręcający to zło, nie dostrzegają jego „logiki” . To, że Kościół w Polsce w ogóle nie jest, i nie był, przygotowany do odpowiedzi na to zło, to też inna sprawa. A która chociażby się objawia w tym,  że zamurowano miliony złotych w w gigantycznych świątyniach, zamiast zainwestować je w media elektroniczne z prawdziwego zdarzenia. Inna też sprawa, że nawet gdyby te miliony zdobyto, to trzeba by jeszcze znaleźć sposób przepowiadania, który odbiegałby od częstego kato-stylu karpia w galarecie słyszanego w oficjalnych mediach katolickich; był nowoczesny, współczesny, a zarazem szanował i ujawniał Tradycję i Tajemnicę Kościoła. To prowadzi do wniosku zarazem, że może pierwszym, i głębszym, zaniechaniem polskiego Kościoła  było to, że nie potrafił wyświetlić w wymiarze indywidualnym człowiekowi po roku ‘89 – przestrzeni Piękna i Ciszy Boga. Zamiast tego kontynuował poetykę „bogoojczyźnianą”, która jeszcze dobrze sobie radziła z paździerzem komuny, ale już nie z  powabem współczesnego PR-u i reklamy. Ale zostawmy to, bo o co innego mi chodzi teraz …

Mianowicie o to, że nie rozumiem, coraz bardziej, jak można być świadomym uczniem Chrystusa i głosować, nawet z zatkanym nosem, na ten polityczno-medialno-urzędniczy Obóz Władzy. Przede wszystkim Władzy, która zasysa i chce sobie podporządkować prawie wszystko w Polsce, a której poddaje się tyle osób przez bierność i oportunizm, albo co gorsza - przez klientelistyczne apanaże. Choć ten strach i bierność są całkiem czasem zrozumiałe, i piszący pod nie oczywiście podpada. Rodzina, kredyt, życie ... a zło w sumie trudne do zauważenia i tak powolnie ograniczające prawdę i wolność obywatela.  Co widzi się wyraźniej dopiero przy „awanturze” z Elbanowskimi. Ale też nie wymaga się od nas jeszcze heroizmu z Majdanu. Chodzi na razie tylko o to, by ruszyć się z fotela i zagłosować, a potem jeszcze wyboru dopilnować. Choć na plus należy zapisać, że gdy pojawia się człowiek który jednak ryzykuje to spokojne życie -  jak Paweł Kukiz - to ludzie za nim idą.  

Tak , ta reklamówka Komorowskiego o in vitro przeciw Dudzie, gdzie wyraźnie piętnowano „nieludzkie” nauczanie  Kościoła – to był ten symbolicznym Rubikon dla mnie, oznaczający chrześcijańskie „non possumus”. Gdyby sztab Dudy odstawiał  mi takie spoty, nigdy bym nie wziął długopisu ze sobą na wybory i został w domu. Kiedy wędrówka do tego Rubikonu się zaczęła. Oczywiście są czasy dawniejsze - Kwaśniewski, ale dopiero Tusk przydał władzy polskiej rysy wcześniej niespotykany - nadwiślańskiej groteski „mesjasza”. Za Oceanem ten styl uosabia o wiele bardziej profesjonalnie Obama. Kto zna proroctwa Sołowiewa, ten wie, w jak niebezpieczne, ciemne, metafizyczne rejony ten styl prowadzi... Toteż ten nasz nadwiślański „mesjasz” obiecywał raje, szczęśliwości, ale przede wszystkim „nadzieję”. Człowiek  słuchał  jego napuszonych „ proroctw” i pytał się siebie: skąd niby weźmiesz siły dla tej „nadziei”? Ale „mesjasz” brwi marszczył, a to łajał, a to dobrotliwie głaskał , a to przepraszał nawet.  Z podwyższenia  Kościół nieraz rugał, zaraz potem obietnice łamał , dopuszczał Palikota do władz sejmowych…wreszcie uciekł.

Żeby nie przedłużać, zestawmy topornie „fenomeny” zła, jakie forsuje ten Obóz medialno - rządowy. Wyolbrzymianie zła w Kościele przy przemilczaniu jego dobra, promowanie homoseksualnego stylu życia, bezwzględnego prawa do aborcji, przewaga tego, co europejskie nad tym, co ojczyste, dogmatyczne relatywizowanie bohaterstwa  i ofiar komunizmu (np Żołnierze Wyklęci), relatywizowanie zła oprawców (honory dla Jaruzelskiego) wzbudzanie czystej nienawiści („Kaczyńscy”, też i po „Smoleńsku”); i to tylko po to, by zachować elektorat w gotowości bojowej. Doprowadzony do majstersztyku kłamliwy PR, no i wreszcie to rzucenie na szalę „ponadliczbowych” istnień ludzkich z in vitro. Niedawna papież  szarża „Bronka” z JOW-ami świadczy o tym, że dla Władzy są „oni’ gotowi  nawet uciąć gałąź, na której siedzą. Tu jest jakaś wewnętrzna „logika” zła, której reguły ogólne, uniwersalne zostały ujęte w format nadwiślański i   postkomunistyczny.

Bo rozpoczęto programować ten format od kłamstw osłaniających porozumienie Okrągłego Stołu, bardziej w skrócie – „sojusz różowych z czerwonymi” , bardziej symbolicznie: Michnika z Kwaśniewskim. Te kłamstwa to był nieustanny przekaz Królestwo Agory, które formatowało państwo wielowymiarowo przez lata, niezależnie od dobra, które weń wpleciono. Żeby to zdekodować potrzeba było dużej wyobraźni i bardzo silnegoi serca, które dałoby radę „zło zwyciężać dobrem” . Polscy biskupi,  „Chłopcy” z PiS-u, z „narracji IV RP”, Ojciec Rydzyk rady nie dali. Z Dudą problem jest taki,  że może dać radę… I w tym momencie lisa wrzuca się do kurnika, by był jazgot na cały świat.

Pewne następstwo zdarzeń człowieka wiary może niepokoić szczególnie. Pogrzeb Pana Bartoszewskiego, „chłopcy’” z PO idą do Katedry, wysłuchują bardzo mocnego kazania ks biskupa Rysia. O Jezusie Chrystusie, Synu Bożym, dawcy pokoju, o „wrogości” między nami w Ojczyźnie. Dzień potem sztab Komorowskiego puszcza reklamówki. Pierwsza – wciskamy guzik nienawiści: Kaczyński!, druga – jakie „nieludzkie” jest to nauczanie Kościoła  w sprawie in vitro. Tego samego Kościoła, do którego należał Jan Paweł II, Matka Teresa z Kalkuty i należy  piapież Franciszek. Ludzie rzeczywistej Miłości.  Pamiętam, jak wcisnęli ten guzik nienawiści: „Kaczyński!” w kampanii prezydenckiej zaraz po 10 kwietnia. Uwaga: „ZARAZ” po 10 kwietnia!.

Moloch Władzy musi mieć swego „Żyda” i swe ofiary. I pomyśleć, ze tak wielu z nich stało symbolicznie lub realnie pod balkonem świątynnym, gdzie ks Jerzy Popiełuszko odprawiał Msze za Ojczyznę. Można się bać…wiec trzeba się modlić.

 

 

 

 

 

 

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale