Blog
Poza Rządem
Piotr Frączak
0 obserwujących 118 notek 39295 odsłon
Piotr Frączak, 14 maja 2012 r.

Komitety Sterujące - warto porozmawiać

 

 

Gdy Polska wstąpiła do Unii Europejskiej w maju 2004 roku wkroczyła w środek perspektywy finansowej 2002-2006. Miało to swoje złe strony. Dla przykładu na wdrażanie polskiej wersji Inicjatywy Wspólnotowej EQUAL zabrakło czasu i efekty poszczególnych projektów walidowano (oceniano) i akceptowano do realizacji, zanim je tak naprawdę przetestowano (wiem, bo byłem ekspertem w ramach Krajowej Sieci Tematycznej tematu D IW EQUAL). Kolejnym problemem była struktura wdrażania funduszy. Wymyślona dla perspektywy 2004-2006 nie miała czasu okrzepnąć i w dużej mierze oceniana była właściwie już po roku funkcjonowania - co z punktu widzenia tworzenia systemu wydaje się czasem zbyt krótkim na jednoznaczą ocenę.

 

KS-y w poprzedniej perspektywie finansowej

Komitety Sterujące w ramach wdrażania w Polsce funduszy strukturalnych (mówmy w uproszczeniu o EFS-ie) zostały powołane, aby opiniować i rekomendować Instytucji Zarządzającej zatwierdzenie do realizacji Ramowych Planów Realizacji Działań1 oraz projektów wyłonionych w trybie pozakonkursowym (http://www.efs.2004-2006.gov.pl/Komitety/Komitety+Sterujace/).

Warto tu wspomnieć, że zadaniem Komitetu Monitorującego Sektorowy Program Operacyjny Rozwój Zasobów Ludzkich (SPO RZL) było sprawowanie nadzoru nad przebiegiem realizacji Programu. Przede wszystkim zaś miał on czuwać nad prawidłowym realizowaniem zadań Instytucji Zarządzającej. Czy rozdzielenie roli partnerskiej współpracy w zarządzaniu i ocenianiu wdrażania funduszy było błędem?

Komitety sterujace dość szybko stały się miejscem przetargów, walki o ustawienie kolejności na liście dofinansowanych projektów, co skutkowało podejrzeniami o stronniczość (czasem o zagrożenie korupcją) i niemerytoryczność. Jednak kiedy dziś popatrzymy na zarzuty co do systemu wyboru projektów, tak kluczowych jak i w konkursach, gdzie oparte jedynie na opinii ekspertów (często nie z tej dziedziny), oceniających jakość napisania wniosku a nie rzeczywistą potrzebę jego realizacji, to domagamy się, by wprowadzić tu poza matematyką także element racjonalnego osądu.

Jak mówi „Ocena systemu realizacji polityki spójności w Polsce w ramach perspektywy 2004-2006” (Badanie zrealizowane przez firmę EGO s.c.http://www.ewaluacja.gov.pl/Ewaluacja_ex_post_NPR/Documents/expost_koncowy_4.pdf) „z biegiem czasu przywileje Komitetów Sterujących zostały znacznie ograniczone, co z jednej strony stanowiło zagrożenie dla realizacji zasady partnerstwa, ale z drugiej zmniejszało ryzyko przyznawania dofinansowania na zasadzie uznaniowej. Tak, jak w przypadku innych obszarów duży wpływ na jakośćprocesu naboru miał proces uczenia sięinstytucji wdrażających i pośredniczących, który dawał coraz większe gwarancje wyboru najlepszych projektów”. Trochę szkoda, że nie dane było przetestować procesu uczenia na komitetach sterujących. Jak mówi ewaluacja „w przypadku ZPORR zasadniczym problemem była także kwestia upolitycznienia Regionalnych Komitetów Sterujących (odpowiedzialnych za wybór projektów do realizacji), a co za tym idzie równieżinstrumentalizacja procedur wyboru projektów”, co oznaczałoby nie tyle słabość tych ciał, co zły skład komitetów. Jednak wniosek był jeden – choć jak wynika z powyższych uwag mógł być on wynikiem nie samego pomysłu na komitety, ale (1) zbyt szybkiej oceny tej nowej formy, (2) złego składu - „zdaniem respondentów niepotrzebnym forum współpracy z partnerami społeczno-gospodarczymi były w fazie wdrażania Komitety Sterujące”.

 

Trochę teorii czyli wnioski z ewaluacji

W badaniu ewaluacyjnym (w którym miałem możliwość uczestniczyć): „Ocena realizacji zasady partnerstwa w ramach SPO RZL i PO KL” (przeprowadzonym przez Kompanię Dobrych Usług) http://www.ewaluacja.gov.pl/Wyniki/Documents/6_071.pdf , w którym próbowano ocenić skuteczność m.in. komitetów monitorujących stwierdzono:

Zdaniem zespołu ewaluacyjnego przejście z sytuacji, gdy w SPO RZL Komitety Sterujące zatwierdzały indywidualne projekty, do modelu PO KL, w którym nie ma Komitetów Sterujących, zaś członkowie Komitetu Monitorującego nie mają praktycznie żadnego wglądu w przebieg procedury konkursowej, jest zbyt dużym i nie do końca uzasadnionym ograniczeniem pozycji partnerów w zarządzaniu programem.

Nawet jeżeli rozwiązanie stosowane w SPO RZL było wadliwe (możliwość konfliktu interesów, małe zaangażowanie / przygotowanie partnerów), to wybrany sposób „usprawnienia” systemu, poprzez zupełne wykluczenie partnerów z procesu, wydaje się nieporozumieniem.

Naszym zdaniem problem nie polegał na tym, że pozycja partnerów w RZL była zbyt silna, tylko na tym, że była realizowana w niewłaściwy sposób. Uważamy, że (Pod)Komitet Monitorujący powinien mieć dużą rolę w procesie wyboru projektów, ponieważ: (a) jest to element kluczowy dla sukcesu programu; (b) jest to dokładnie ten etap cyklu programowego, który budzi największe kontrowersje i w największym stopniu uzasadnia obecność ciała sprawującego „społeczną kontrolę” nad wykonawcami programu. Ktoś patrząc z zewnątrz nie może chyba nie zadać pytania – „Skoro KM/PKM nie może sprawować nadzoru nad procesem oceny projektów, to właściwie jaka jest jego rola? Co innego warto monitorować, skoro nie monitoruje się tego, co monitorowane na pewno być powinno?

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @PLOKRYF pójdźmy na skróty skrajna głupota i skrajne cwaniactwo jednocześnie. A po drugiej...
  • @PLOKRYF W tekście jest o takich, którzy nie wierzą, że inni mogą coś robić bo uważają...
  • @PUBLICYSTA Oczywiście, to ta sama historia i to w podwójnym znaczeniu tego słowa :-)

Tematy w dziale