Końcówka sierpnia to kolejne akty słynnej wojny cywilizacji - w których III-światowa rzeźnia robi w konia sojuszników zachodnich. Iran mianował ministrem obrony ściganego przez Interpol terrorystę Ahmada Vahidi, który w 1994 r. zorganizował zamach na Centrum Żydowskie w Buenos Aires (85 zabitych). Protesty Argentyny to wg mułłów - „propaganda syjonistyczna”.
Libijski płk. Kaddafi zgotował huczne przyjęcie terroryście Al-Megrahi - zwolnionemu przez Anglików - który odsiadywał dożywocie za rozwalenie w 1988 r. samolotu nad Lockerbie (270 zabitych). Jednocześnie Szwajcaria przeprosiła Libię za zatrzymanie w ub. roku synka Kaddafiego - Hannibala. Ten w odpowiedzi oznajmił: gdybym, miał atom rozwaliłbym Helvecję.
Wszystko to odbywa się niemal równocześnie z zaostrzająca się wojną izraelsko-szwedzką, w której Sztokholm - podobnie jak Londyn i Berno - płaszczy się przed islamistami. Inaczej niż teraz - cztery lata temu rząd szwedzki oficjalnie przeprosił (w liście do prez. Jemenu) za powielanie w mediach karykatur z Mahometem (Aftonbladet ustrzegł się tego...).
Wysłannicy tej gazety próbowali dziś załatwić sobie izraelskie wejściówki na tereny palestyńskie, żeby podążać śladami „przeszczepów” - przy ofiarnej pomocy wiarygodnych z natury Palestyńczyków. Wkurzeni Izraelczycy kazali im czekać trzy miesiące, doradzając, żeby zbadali sobie grupę krwi i wypełnili druczki o gotowości przekazania organów do transplantacji...
x
UE chce mediować na Bliskim Wschodzie, ale przeszkodą są kontrowersje Izrael-Szwecja. Netaniahu udaje się jutro do Londynu i Berlina. Jerozolima oznajmiła dziś, że nie przejdzie do porządku nad odgrzewaniem „antyżydowskich posądzeń o zbrodnie rytualne - rodem ze średniowiecza”.


Komentarze
Pokaż komentarze (51)