Wieczorem pojawiło się w izraelskim internecie „rozwinięcie tematu” afery z Arctic Sea. Wg tej wersji rakietki S-300 miały zostać dostarczone Iranowi przez wredną rosyjską mafię w Kaliningradzie, gdzie zostały załadowane na pokład razem z fińskimi sosnami. Dla niepoznaki statek odpłynął do Finlandii, żeby pobrać nieco więcej ociosanych belek sosnowych.
Jakiś niedyskretny „zagraniczny wywiad" namierzył załadunek „tarcicy” w Kaliningradzie i zawiadomił o tym Putina, który o niczym nie wiedział i strasznie się zdenerwował, że mu za plecami jakieś pnie sosnowe fasują. „Zagraniczny wywiad” wolał nie kompromitować Putina na arenie międzynarodowej i zgodził się, żeby Kreml sam załatwił sprawę.
Rosja zabowiązała się przedtem wobec Izraela (i najprawdopodobniej wobec USA), że nie dostarczy Iranowi, ani Syrii rakiet S-300, mogących posłużyc do ochrony instalacji nuklearnych. W zamian za to Izraelczycy anulowali planowane dostawy czołgów i rakiet przeciwlotniczych do Gruzji. Nic dziwnego, ze Putina mocno rozsierdziło info o sosenkach.
Stanęło na tym, że Rosjanie sami zaaranżują porwanie statku, żeby się nie wydało, że u nich mafia rządzi... Jeszcze na Bałtyku ośmiu komandosów, udających policjantów szwedzkich, wdarło się na statek i kazało kapitanowi posterować na Atlantyk. Tam dopadla Arctic Sea eskadra wysłana przez Miedwiediewa, a transportowce odwiozły „sosenki” do matuszki.
Good Story, co?


Komentarze
Pokaż komentarze (19)