Jednym ze znaków czasu jest zalew książeczek lifestylowych, widoczny w każdej księgarni. Z grubsza chodzi o to, jak z szarego człowieka zrobić ikonę stylu. Wg mnie cała ta mierzwa różni się od podobnych poradników z minionych epok jedynie tym, że zawiera też sporą dawkę autoironii.
Cechę tę posiada też w wysokim stopniu amerykański blog Stuff White People Like, doktórego zaglądam czasem, gdy chcę odsapnąć od Pięcioksięgu. Zapewne nie ja jeden, bo w Stanach ukazała się właśnie książka z zapisami z tego blogu, co wskazuje na poważny niedosyt.
Tak więc biali ludzie uwielbiają targowiska wiejskie, graficiarza Banksy,ego i nieżyjącego od cirka 30 lat Boba Marleya. Na temat murali, zwłaszcza politycznych mam odmienną opinię, natomiast bazary lubię zwłaszcza w Izraelu - z dźwiękami muzyczki reggae przenikającymi nuty Orientu.
Przy okazji zauważyłem, że łatwiej byłoby mi wypunktować coś, czego nie lubię niż lubię - i to mnie dosyć poważnie zasępia. Niewykluczone, że na tym polega dyskretny wdzięk wspomnianego wyżej blogu... Np. nie znoszę Banksy,ego, który upstrzył antyizraelskimi bzdetami mury Betlejem.
@
http://www.guardian.co.uk/artanddesign/artblog/2007/dec/03/banksyinbethlehem


Komentarze
Pokaż komentarze (9)