Myślałem, że wydarzeniem listopada będzie lizboński szczyt NATO, na którym Gruzini i Ormianie ściągnęli sobie na balangę do hotelu 80 prostitutas, że nawet Sarkozy się wkurzył, bo mu spać nie dali ciągłym lataniem po schodach. Otóż w przyszłym tygodniu szykuje się jeszcze coś lepszego w Trypolisie.
Turecki Erdogan - polityk, strateg i intelektualista - wybiera się do Libii, gdzie pułkownik Kadafi uhonoruje go „odznaką praw człowieka”. Przedtem już to odznaczenie przyznane zostało tak wybitnym działaczom humanitarnym, jak - Fidel Castro, Nelson Mandela i super obiecujący camerado-Hugo Chávez.
Libijski medal będzie zaledwie skromnym hołdem dla niepodważalnych zasług Ankary w obronie wartości uniwersalnych: trwająca od 36 lat okupacja północnego Cypru i zbrodnicza kampania przeciw Kurdom. Będzie też upamiętnieniem dawnych osiągnięć, np. zagłady 1,5 mln Ormian z 1915.
Skądinąd znane są humanitarne akcje Kadafiego, który zasłynął przede wszystkim rozwaleniem pasażerskiego jumbo-jeta PAN AM nad szkocką miejscowością Lockerbie* w 1988 roku. Za te i inne osiągi** czekać będą na niego laury nad Bosforem, gdy przybędzie z rewizytą do Erdogana.
@
*270 zabitych
** W 1989. nad Nigrem libijska bomba rozwaliła francuski pasażerski DC-10. Zginęło 156 ludzi. Jednym z organizatorów zamachu był szwagier Kadafiego.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)