Każdy dziennikarz choć trochę oblatany w „świecie dyplomacji i polityki” - wie, że rozmówki z WikiLeaks to ciepłe mleczko do kawy. Ameryka się od tego nie przewali, dyplomaci wyleczą kaca i znów będę trzaskać dziobami; tylko Obama znów zainkasował nokaut - nie umiał zablokować wycieków.
Wcale to wszystko razem nie jest zabawne, gdyż nawet z wycieków widać, że głównym zagrożeniem światowym jest teraz Iran. Wg mnie dla samych Amerykanów - i reszty swingującego świata - powinien być to kolejny, ważny sygnał ostrzegawczy, że obecna administracja USA jest niewydolna.
Tymczasem zgodny chórek zawodzi z powodu braku emocji. Nie jest żadną nowością, że "Merkel miga się od decyzji, Sarkozy - nagi cesarz, George Brown - waga piórkowa, Putin - samiec alfa, Erdogan - skorumpowany psychopata". Zaś bezkrwisty Berlusconi to - agent Putina w Europie.
Nie jest też zaskoczeniem, że już trzeci z kolei prezydent USA (przedtem Clinton i Bush) kompletnie lekceważy Europę, przenosząc punkt ciężkości na Daleki Wschód; państwa arabskie boją się irańskiego programu atomowego, a Izrael stara się go utrącić w ramach „5-punktowego planu działania”.
Wracając do realu: motocykliści podczepili dziś rano w Teheranie bomby do okien samochodów dwóch znanych atomistów jadących do pracy... Jeden ciężko ranny, a drugi zabity - to już trzeci atomista zlikwidowany w br. Irańczycy oskarżają o oba zamachy „agentów syjonistycznych”.
@
Podobno zabity Madżid Szahriari był też głównym ekspertem od wirusa Stuxnet - paraliżującego mułłom wirówki (raktor w Natanz kompletnie unieruchomiony).


Komentarze
Pokaż komentarze (34)