„Time” wybrał człowiekiem roku 26-letniego Marka Zuckerberga, założyciela Facebooka. Wg tygodnika Elżbieta II miała tyle samo lat, gdy dostała ten tytuł, ale ona odziedziczyła imperium, podczas gdy Zuckerberg je stworzył. To zdanko podoba mi się najbardziej.
Niezłym paradoksem jest też fakt, iż postępujący - na naszych szeroko zamkniętych oczach - upadek papierowych wydawnictw (np. Time'a) spowodowany jest właśnie przez projekty w rodzaju Facebooka. Ale najbardziej podoba mi się oczywiście, że Zuckerberg jest Żydem.
Należę do narodu, który nigdy w życiu, ale to przenigdy nie opłacze do końca półtora miliona żydowskich dzieci zgładzonych przez Niemców w II wojnie światowej. Tych wszystkich „Srulków, Icków i Szmulków”, jak nazywał ich w swoich dziennikach Stary Doktor.
Nigdy naród żydowski nie nadrobi potwornych strat zadanych mu przez Niemców i innych uczestników Holokaustu w Europie. Tak po prostu jest - z tym muszą żyć na co dzień Izraelczycy. Pomyśleć tylko, ilu Zuckerbergów byłoby teraz, gdyby nie tamten motłoch.


Komentarze
Pokaż komentarze (56)