Izba Reprezentantów Kongresu USA uznać może dziś wieczorem turecką masakrę na Ormianach z 1915 roku - za ludobójstwo. Jeśli tak się stanie (Obama wychodzi ze skóry, żeby zapobiec debacie) - będzie to wstępem do dalszej kampanii przeciw islamizacji Turcji.
Tak naprawdę świat dowiedział się o rzezi Ormian od austriacko-żydowskiego pisarza Franza Werfla. W 1932 roku z małżonką Almą* popłynęli do Palestyny, po czym pani Werflowa podniosła wrzask pod niebiosa, że przepadł jej w bagażu lewy czerwony buciczek...
Zatrzymali się w jerozolimskim hotelu King David (świeżo otwartym). Poradzono Werflowi, żeby skoczył na pobliskie Stare Miasto, gdzie znany armeński szewc dorobi mu w trymiga drugi czerwony but. Robiąc na kopycie szewc opowiedział Werflowi o masakrze.
Ten w pełnym amoku w parę tygodni strzelił słynną książkę pt. „40 dni Musa Dagh” - o paru tysiącach Ormian z rodzinami, którzy bronili się przed wymordowaniem na ufortyfikowanej górze (Dagh - góra po turecku). Książka wyszła w 1933. i narobiła huku na cały świat.
Była potem wzorem dla żydowskich powstańców w gettach i palestyńskich Żydów, planujących - w obliczu zbliżającego się Afrika Korps - obronę do końca na górze Karmel ("Masada plan" - pozostało parę wieżyczek strzelniczych, jeśli teraz nie spłonęły).
W latach 30. MGM chciała nakręcić film wg książki Werfla - z Clarkiem Gable - ale Turcji udało się storpedować projekt przy pomocy Departamentu Stanu (powstał tylko niskobudżetowy gniot). W 06. przyblokowali też Sylwestra Stalone, a w 09. Mela Gibsona...
@
*Alma Werflowa, uważana za ostatnią femme fatale XX wieku, była wdową po innym austriackim Żydzie, kompozytorze Gustavie Mahlerze i ponoć - „miękką” antysemitką:))).
@
http://www.mousaler.com/


Komentarze
Pokaż komentarze (36)