Nie ma sensu zastanawiać się nad motywacją Grossa. Facet zajmuje się przemilczanym od dziesięcioleci wycinkiem problemów polsko-żydowskich. Ma do tego prawo, czy nie? Książka ukaże się w Polsce, czyli jest zapotrzebowanie na wewnątrz polską dyskusję.
Przy okazji poprzedniej książki Grossa napisałem na Salonie24 - „nie interesuje mnie polski antysemityzm”. Potem powtarzałem na okrągło: patologia antyżydowska ma charakter ogólnoeuropejski; związana jest z odwiecznymi przesłaniami chrześcijańskimi.
Początkowo byłem pewien, że Polacy nie są jeszcze gotowi do podjęcia traumatycznych tematów poruszanych przez Grossa. Wydawało mi się, że logiczniej byłoby rozpatrywać je w kontekście szerokiej debaty europejskiej nad kolaboracją z hitleryzmem.
Tymczasem jednak integracja europejska postępuje dużo wolniej niż sądziłem - w dodatku szanse wspólnej, dogłębnej debaty na „tematy żydowskie” utonęły w morzu problemów związanych z arabskimi emigrantami, terrorem i konfliktem bliskowschodnim.
Stąd dyskusje wewnątrz poszczególnych krajów UE - czego dowodem jest teraz Polska. Książka Grossa ukaże się w okresie, gdy dojdzie do wspólnego posiedzenia rządów Polski i Izraela w Jerozolimie. Ciekawe, czy będzie klinem, czy „catharsisem”.


Komentarze
Pokaż komentarze (257)