Izraelczycy wyburzyli wczoraj dawny hotel Shepherd (pasterz) w Jerozolimie wsch., który to krok panie Clinton/Ashton uznały zgodnie za „antypalestyński”. Niestety Izrael znów popełnił ten sam młodzieńczy błąd, nie wyjaśniając światu zawczasu tzw.okoliczności towarzyszących.
Budynek postawił w latach 30. palestyński mufti Jerozolimy Amin al-Husseini, jako swoją rezydencję. Islamista ten był mega symbolem arabskiego hitleryzmu - spotykał się z czołówką III Rzeszy. Miał zawiadywać zagładą Żydów, gdyby Rommel doszedł do Palestyny.
Siedzibę naziola trzeba było rozwalić z hukiem zaraz po odbiciu Jerozolimy wsch. w 1967. Co dużo istotniejsze teraz : przed wysłaniem buldożerów trzeba było dokładnie z miłymi szczegółami unaocznić światu, że „Pasterz” kojarzy się wprost z epoką pieców.
Nie otrzeźwiłoby to autorów najnowszego pomysłu UE, żeby w „domach, które Izrael chce zburzyć w Jerozolimie wsch. rozmieścić europejskich obserwatorów”. Wart grzechu byłby jednak widok Europejczyków nadzorujących dziedzictwo „palestyńskiego Hitlera”.
@
Przykład rzetelnych (za PAP) newsów w Polsce: „...Ashton potępiła zburzenie symbolicznej dla Palestyńczyków budowli - dawnej siedziby muftiego we Wschodniej Jerozolimie...Wzniesiony w 1930 roku historyczny Hotel Shepherd był rezydencją muftiego Jerozolimy Husseiniego. Władze brytyjskie udzieliły mu azylu”...
@
Czyli lewacka nowomowa, ani słowa o nazistowskiej przeszłości muftiego. I jaki znowu "azyl"? - Husseini w 1936. uciekł przed Anglikami do frankofońskiego Libanu, skąd nawiązał kontakt z Hitlerem.


Komentarze
Pokaż komentarze (46)