Pamiętam, jak w 1988. jeździliśmy wojskowymi jeepami po Gazie i zrywaliśmy ze sznurów z bielizną - czarne, zielone i czerwone gacie. Jak raz Arafat proklamował w Tunisie „niepodległość” i flagi palestyńskie były zakazane, więc gacie w tych barwach miały je zastępować.
Czas leci; parę dni temu widziałem lewaków z taką flagą w centrum Tel Awiwu. Wczoraj po raz pierwszy wywieszono ją przed biurem palestyńskim w Waszyngtonie, a Miedwiediew oznajmił w Jerychu, że Kreml uznał „niepodległą Palestynę” jeszcze w roku 1988.
Ostatnio przyłączyło się do tego 6 państw Ameryki Łacińskiej*, a w kolejce czeka już Gujana, Przesmyk Panamski i Karaiby. W UE „Palestynę” uzna zapewne najpierw Hiszpania, która w swej bogatej historii zawsze szanowała prawa narodów do samostanowienia.
Próby „umiędzynarodowienia” kwestii palestyńskiej dopingowane są chyba po cichu przed administrację Obamy, aby wymusić na Izraelu zgodę na utworzenie we wsch. Jerozolimie - stolicy palestyńskiej. Wg mnie prowadzi to wprost do sytuacji z czasów zrywania gaci.
@
*
Chile, Ekwador, Boliwia, Brazylia, Argentyna i Urugwaj.


Komentarze
Pokaż komentarze (33)