Nad Sekwaną z żalem rozstano się z myślą o obchodach 50-lecia śmierci wybitnego pisarza Louis-Ferdinanda Celine'a. Minister kultury Frederic Mitterrand - bratanek b. długoletniego prezydenta - przypomniał sobie nagle, że Celine był antysemickim palantem.
Możliwe, że podejmując tę decyzję bratanek chciał zdystansować się od przeszłości chociażby swego wielkiego stryjka, który był kiedyś funkcjonariuszem hitlerowskiego reżimu Vichy; zaś jako prezydent wysyłał co roku wieńce na grób marszałka Petaina.
Nie chodzi mi jednak teraz wyjątkowo o stryjka i siekierki, lecz o jednego z naprawdę wybitnych pisarzy Europy, który dwa lata przed II wojną opublikował ohydny pamflet antyżydowski pt. „Przyczynek do pogromu”*. Do dziś nie wydają przez to jego dzieł zbiorowych.
Pytanie, na które cywilizacja europejska powinna szukać pilnej odpowiedzi, brzmi: dlaczego nawet tak wybitni twórcy, jak Celine zainfekowani byli zaciekłym antysemityzmem? Czy nie dlatego, że czerpali z odwiecznej skarbnicy duchowej Starego Kontynentu?
@
*Bagatelles pour un massacre



Komentarze
Pokaż komentarze (122)