JAWOHL - szczeknął oskarżony spytany, czy jest Adolfem Eichmannem (wyprostowując się służbiście w szklanej klatce). W ten sposób 50 lat temu zaczął się jego proces w Jerozolimie - wczoraj w tej samej w sali Domu Ludowego spotkali się uczestnicy tamtych wydarzeń.
Gabriel Bach, ówczesny z-ca prokuratora: „Byłem po lekturze wspomnień Rudolfa Hoessa*. Mieli rozkaz gazować 1000 dzieci żydowskich dziennie, niektóre klękały błagając o litość; kiedyś nogi się pod nim ugięły, gdy wpychał je na siłę do komory gazowej”.
Hoess gadał o tym z Eichmannem, który wytłumaczył, że trzeba wybić także dzieci żydowskie, żeby ostatecznie załatwić problem, i żeby potem się nie mściły”. Gabriel Bach: „Miałem przed sobą te „wspomnienia”, gdy pierwszy raz Eichmann stanął przede mną”.
Miki Goldman, oficer policji, który uczestniczył w przesłuchiwaniu Eichmanna i asystował przy jego egzekucji: „Miał już założony stryczek na szyi i w ostatniej chwili przed otwarciem zapadni, rzekł: Zawsze wierzyłem w Boga i umieram z Bogiem w sercu”**.
@
* Miał zostać duchownym; komendant KL Auschwitz.
**Chodzi o pogańskiego Odyna na 8-nogim rumaku?


Komentarze
Pokaż komentarze (32)