W Biłgoraju ulice Nadrzeczna i Stawisko miały zostać przemianowane na Singera i Joselewicza, ale decyzję przełożono na koniec bm. Przypuszczalnie zamiast jednej ustawy Rada Miejska będzie musiała uchwalić dwie: najpierw Berek, zaś noblista później osobno, choć wyznawał na piśmie*: „Chciałbym pozostać tu na zawsze”.
I.B. Singer miał dostać swoją uliczke w Biłgoraju już sześć lat temu, ale wskutek sprzeciwu większości radnych jej patronem został ks. Popiełuszko. Tym razem, zanim jeszcze zebrała się Rada Miejska, nieznani sprawcy zamalowali na biało 2x3-metrowe graffity z podobizną pisarza na ścianie Ośrodka Sportu i Rekreacji.
W swojej ulotce Komitet Obywatelski Ziemi Biłgorajskiej określa twórczość Singera, jako „pornografię klozetową”. Obwieszcza m.in., że Isaak Bashevis Singer „poprzez swoje plugastwa przynosi złą sławę naszemu miastu. W swoim dziele Niewolnik obraża Polaków, nasza kulturę, wiarę katolicką i naszych duszpasterzy”. Super...
Biłgorajski dziadek Singera był naczelnym rabinem i mieszkał przy ulicy Moniuszki. „Wszędzie wokół domu były ogródki i sady, a od ulicy rosły potężne drzewa kasztanowe, jakich nie widziałem nawet w Ogrodzie Saskim. W miasteczku panował pogodny nastrój i unosił się zapach świeżego mleka i ciepłego chleba”.
@
* Oba cytaty z autobiograficznego cyklu „Urząd mojego ojca”.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)