Minister Sikorski uznał wczoraj w TVN24 tzw. arabskie rewolucje za zjawisko niezwykle pozytywne dla Europy... Wbrew tej ocenie, rozwój wydarzeń na BW wcale nie rokuje najlepiej na najbliższe lata. Sytuacja na arabskim BW jest mega krytyczna - atak na ambasadę Izraela w Kairze był tego dowodem.
Epicentrum wstrząsów islamskich jest w Egipcie, a postwstrząsy nie ominą innych krajów arabskich. Widać już wyraźnie, że w konsekwencji „arabskiej wiosny” władza nad Nilem przechodzi stopniowo... (czyli błyskawicznie!) w ręce islamistów. Czy tego rodzaju procesy leżą w interesie europejskim?
Jeśli tak, to należy już teraz zacząć lansować w UE fezy z frędzelkiem, wyklęte niegdyś przez Ataturka nad Bosforem. Tymczasem Europa wciąż udaje, że nic złego nie dzieje się na BW, sugerując łagodnie, że kluczem do rozładowania napięć byłyby ustępstwa Izraela wobec Palestyńczyków.
W ostatnim czasie twierdzenia te nie są już wysuwane wprost, bo nie wypada robić ludziom na chama wody z mózgu... Zamiast tego w renesansowych stolicach rośnie zaniepokojenie w związku z tym, że „Izrael utracił dwóch swoich najbliższych sojuszników strategicznych”, czyli Egipt oraz Tucję.
Izraelska kapela metalowa Orphaned Land - mająca dzięki netowi setki tysięcy fanów w świecie arabskim, Iranie i w Turcji - znów zrobiła furorę w krainie Erdogana. Fenomen ten oczywiście... potwierdza, że rośnie izolacja Izraela na BW, o czym zgodnie donoszą dziś dwie główne gazety w RP.
„Trailer” tej grupy, który znajdzie się na jej najnowszym krążku DVD, został zmontowany przez mojego syna, Toma Barbura - z czego jestem zadowolony. Popularność „Osieroconej Ziemi” wśród młodego pokolenia Arabów, Turków i Irańczyków - to wg mnie przejaw buntu wobec rosnącej siły islamistów.
@
http://www.youtube.com/watch?v=Ml-Shzs9mIg



Komentarze
Pokaż komentarze (45)