„Izrael zniszczy instalacje „A” Iranu, jeśli poczuje się zagrożony” - powiedział b. wiceprezydent USA Dick Cheney (w serwisie Newsmax). Wcześniej Cheney w wywiadzie dla NYT poinformował, że „Dablju” Bush w 2007 roku odrzucił jego propozycję, aby zbombardować reaktor syryjski w Dir A-Zur.
Zrobili to więc Izraelczycy, przelatując w drodze do celu nad gościnną ziemią turecką (wyrzucili po drodze jakieś „pojemniki”). Krótko przed atakiem na syryjski reaktor wysiadły nagle komórki w całym Libanie. Wtedy to właśnie „wysiadły” też elektroniczne zabawki sprzężone z rakietami wokół reaktora.
Zneutralizowany został cały system obronny reaktora (wznoszonego przez Phenian za kasę irańska) - co przypieczętowało jego tragiczny los... Teraz sytuacja zmieniła się o tyle, że gościnna ziemia turecka przyjmie wprawdzie tarczę antyrakietową NATO, ale nie chce więcej przyjmować Izraelczyków.
Erdogan odgraża się nawet, że jego flota stawi czoła panoszącym się na morzach... syjonistom. Turcja ma dużo większą niż Izrael marynarkę wojenną, która jednak nie miałaby w razie czego osłony powietrznej - bez której wszystkie jej dzielne pancerniki poszłyby na dno w tempie buzuki...
Po cholerę zresztą straszyć Erdogana - jego jednostki morskie zostałyby zneutralizowane elektronicznie i przetrzepane w porcie w Aszdodzie, jak w 2010 roku „flotylla miłości”. Pod tym względem nic się nie zmieniło od Dir A-Zur. Problem w tym, że te numery odwracają serdeczną uwagę od Iranu...



Komentarze
Pokaż komentarze (33)