Nie ma sensu tracić czasu na zgadywanki, jak Polska zagłosuje w ONZ w sprawie uznania państwowości „Palestyny”. Przypuszczalnie Mahmud Abbas (ksywa: Abu-Mazen) zgłosi swój wniosek, któremu nadane zostanie tzw. dalsze postępowanie, ale bez sensacji, bo komu by się chciało głosować:).
Abbas zabrnął już zbyt daleko, żeby rejterować z tym debilnym pomysłem, podsuniętym mu oczywiście przez izraelskich lewaków. Jak znam życie, Ban Ki Mun smyrgnie papirki za szafę; jedynym rezultatem będzie wznowienie rozmów pokojowych Izrael-Palestyńczycy, które znów zakończą się niczym.
W międzyczasie coś może trachnąć*, ale to jest rutyna, zaś doszły do tego nowe „demokracje arabskie” + islamski Turczyn. Rżeć więc zacząłem z radości, czytając** wypowiedź Patrycji Sasnal, analityczki Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych: „Palestyńczycy mają korzystny wynik w kieszeni”.
PISM przygotowuje kadry dla MSZ oraz ekspertyzy dla naczelnych organów władzy państwowej. Pani Sasnal twierdzi, że poparcie wniosku Abbasa przyniosłoby Polsce„sympatię Arabów” (…). „Lepiej znaleźć się po dobrej stronie historii, gdy kolejne społeczeństwa arabskie będą obalać dyktatorów”.
I dalej: … „Przyjęcie wniosku w ONZ doprowadzi do korzystnych procesów stricte politycznych - jak umocnienie Fatahu i jego trwały sojusz z Hamasem, a także upadek najbardziej prawicowej koalicji w historii Izraela i powstanie w rezultacie rządu jedności narodowej”. Takie zalecenia dostaje rząd Tuska?
Co za brednie z obalaniem dyktatorów i sojuszem Fatah-Hamas. W Gazie zakazano już nawet manifestowania poparcia dla Abbasa, gdy w piątek wystąpi w ONZ; dlaczego niby Polska miałaby być zainteresowana upadkiem rządu Netanjahu? Co byłoby, gdybym ja zaczął wychwalać np. Napieralskiego?
Co do korzyści z „sympatii Arabów” - 7 lat temu Syria była winna Polsce ponad 261 mln USD za dostawy uzbrojenia w latach 1986-1990. Damaszek uznał roszczenia do wys. 170 mln USD. Ile z tego spłacił?, spytajcie...
@
* Właście trachnęło w Ankarze
** W „Polityce” of course



Komentarze
Pokaż komentarze (27)