Z przyjemnością powracam myślami do tureckiego Erdogana odsuniętego w cień na parę dni przez mega sympatycznych polskich dżihadowców (retro & stadionowych). Właśnie Pentagon zgodził się dostarczyć mu trzy śmigłowce bojowe typu „SuperCobra” w miejsce strąconych przez cholernych Kurdów.
„Cobry” sprawdzają się super... w Kurdystanie, gdzie nowa „trojka” podzieli zapewne losy poprzedniej - Kurdów ktoś nauczył ostatnio skutecznie je zestrzeliwać. Nawiasem mówiąc, te same śmigłowce używane są przez Izraelczyków przeciw islamistom, którzy też by chcieli, ale nie dają rady...
Jakiś cholerny Kurd wysadził się w piątek pod komendanturą żandarmerii w Antalyi - nikt poza nim nie zginął, ale na miejscu Turczyna z radości bym nie kwiczał. Było to ewidentne ostrzeżenie, że Antalya nie będzie cieszyła się nadal zasłużoną sławą spokojnego i seksownego zagłębia turystycznego.
Także wczoraj dwa izraelskie myśliwce bombardujące „F-15” i chyba jakaś „SuperCobra” - przeleciały całkiem nisko nad Wyspą Afrodyty i nad statkiem tureckiej bandery, penetrującym północnocypryjskie wody terytorialne w poszukiwaniu gazu. To też był jakiś rodzaj dżentelmeńskiego ostrzeżenia.
USA ze względu na NATO wciąż tulą Turków do piersi, hamując Izraelczyków, którzy mają już dość pantureckiej maskarady Erdogana. Balon trzaśnie, jak imperium osmańskie w wyniku I wojny światowej, do której Niemcy wciągnęli sułtana z młodoturkami - przy pomocy 2 krążowników „Goeben” i „Breslau”.



Komentarze
Pokaż komentarze (24)