Jedną z niewinnych rozrywek, którym oddaję sie z mało wyszukanym upodobaniem jest wyłuskiwanie żydowskiej przeszłości małych miasteczek w Polsce. Gdy np. na Salonie24.pl ktoś zaczyna opiewać bezsprzeczne uroki ktoregoś z nich, wyguglowuję sobie jego nazwę, dodając słówko „Żydzi”.
Wyskakują wiadome odsetki ludności żydowskiej sprzed II wojny, zarysy historyczne z dyskretnym „De non tolerandis Judaeis”, pogromikami hetmana Czarnieckiego; czasem nawet z jakąś oldskulową speluną, pierwowzorem cholernej karczmy Jankiela; Holokaust, cmentarze + eklektyczne synagogi.
Moja uwaga skupia się ostatnio rotacyjnie na starych cmentarzach i synagogach, po których przeważnie nie pozostał eklektyczny kamień na kamieniu, dzięki cywilizacyjnej misji narodu niemieckiego. Pozostały po nich w najlepszym wypadku zdjęcia świadczące o świetności tych obiektów.
Niektóre z ocalałych cudem zabytków pożydowskich poddawane są renowacji i opiece konserwatorskiej; wiele innych niszczeje z braku kasy lub zainteresowania. Wg mnie absurdalnym chamstwem jest, że miejsca te nie zostały dotąd uznane przez Unesco za światowe dziedzictwo kulturalne.
Indywidualne wnioski wysyłane w tej sprawie do Unesco spotykają się z murem milczenia. Jedna czwarta budżetu tej organizacji pokrywana jest przez Amerykanów, którzy zagrozili teraz cofnięciem tych dotacji, jeśli Unesco przyjmie pod koniec bm. Palestyńczykow jako pełnoprawnych członków.
Myślę, że nadarza się świetna okazja, żeby zmusić tę zmajoryzowaną przez lewactwo i luminarzy III Świata organizację - do objęcia patronatem zabytków pożydowskich w Polsce. Oficjalne wnioski w tej sprawie powinny złożyć w trybie pilnym (!) jakieś stowarzyszenia lub instytucje działające w IIIRP.



Komentarze
Pokaż komentarze (46)