Baza lotnicza „Tel Nof”; opada klapa wojskowego helikoptera typu „Jasur” (Sikorsky). Ukazuje się Gilad Szalit w nowym mundurze, który przywdział natychmiast po wyjściu z niewoli. Chłopak jest blady, wycieńczony i wychudzony - na widok idącego mu naprzeciw Netanjahu - zatrzymuje się i salutuje.
Nie wiem, czy ktoś wyreżyserował tę scenę, ale pozostanie ona w pamięci zbiorowej Izraelczyków. Niemal dokładnie tak samo opadły klapy transportowych „Herculesów” w 1976 roku po słynnej „Akcji Entebbe”, gdy na lotnisku w Izraelu zaczęli wysiadać zakładnicy odbici z ręki terrorystów w Ugandzie.
Sceny z ludźmi wynużającymi się jakby z otchłani mają odniesienia uniwersalne - sięgają w głąb podświadomości. Dla Izraelczyków leży to u podstaw narodowego etosu - chodzi też o Holokaust. Tak samo wyglądali etiopscy Żydzi wychodzący z samolotów w Izraelu w latach 80. i 90. (akcje „Mojżesza” i „Salomona”).
80% Izraelczyków poparło wymianę jeńców, w ramach której - w zamian za Szalita - wypuszczonych zostanie 1027 terrorystów. 477 już dziś wyszło na wolność. Wielu z nich (wg statystyk - 60%) wróci na ścieżkę terroru. Mimo to, dziś w Izraelu uśmiechają się nawet policjanci i widziałem radiowozy przystrojone kwiatami.



Komentarze
Pokaż komentarze (43)