Nie chcę Was odrywać zbytnio od Euro, Palikota i niezbywalnej okładki Lisa, ale nie sposób nie odnotować paru fajnych numerów związanych ze świętym kraikiem... Właśnie Pretoria zapowiedziała, że będzie bojkotować towary wytwarzane w pocie czoła w izraelskich osiedlach na Zachodnim Brzegu.
Oficjalny Izrael wpienił się na ten krok o „posmaku apartheidu”, bo Żydom bojkoty na przestrzeni wieków zdrowo już bokiem wychodziły... Po drugie, zaledwie parę tygodni temu RPA podpisała z Izraelem umowę kulturalną... Po trzecie, władze w Pretorii naprawdę nie mają już większych problemów?
Bojkotowanie tanich przetworów spożywczych z żydowskich osiedli na Zachodnim Brzegu uderzy przy tym głównie w Palestyńczyków..., którzy tam haratają. Podejrzewam, że nawet każde syte i szczęśliwe dziecko w Sahelu wie, iż gross izraelskiego eksportu to hi-tech pochodzący z centrum kraju.
Nie zaprzątałbym Waszej skupionej uwagi tymi drobiazgami, gdyby nie wydarzenie natury protokololarnej - które może okazać się precedensowe także na poziomie paneuropejskiej dyplomacji. MSZ w Jerozolimie wezwało ambasadora RPA, Ismaila Coovadię, żeby ochrzanić Pretorię za bojkocik.
Ekscelencja - podobny na oko do F.W. de Klerka - dał gdzieś jednak nogę; jest nieuchwytny nawet przez komórkę.
@
OFF-TOPIC: Kolejna odsłona zaj*ba tureckiego; oficjalna agencja „Anatolia” pisze: „Izrael wyśle 20 tys. komandosów na Cypr, żeby chronić 30 tys. swoich obywateli, którzy pracować będą w przemyśle energetycznym (gaz i ropa - platformy wiernicze). Jak wiemy, północna część Wyspy Afrodyty okupowana jest przez Ankarę od 1974 r. Izraelską kolonializację Cypru należy zacząć od zniesienia lewostronnego ruchu, przeszkadzającą mi głównie w zaliczaniu ustronnych atoli i winniczek.


Komentarze
Pokaż komentarze (66)