U baronessy Ashton fizjonomia idzie w parze z ewolucją ubraniową widoczną najlepiej w trakcie kolejnych „rokowań” z Iranem na temat przerwania prac nad bronią jądrową. Na początku 2011 w Stambule Ashton wystąpiła w żakiecie, pod którym miała czarną bluzkę ukazującą bezwstydnie gołą szyję.
Karygodna rozwiązłość i brak szacunku dla islamu skrytykowane zostały surowo przez reżimowe media w Teheranie. W związku z tym w ub. miesiącu szefowa dyplomacji europejskiej pojawiła się w Stambule z ogromnym białym fularem okrywającym jej łabędzią szyję; mułłów niemal zamurowało.
Kolejnym aktem ewolucji wstecz... były 23/24 bm. rozmowy okrągłego stołu z mułłami w Bagdadzie. Baronessa brylowała w zapiętym po szyję paletku bordo z elegancką stójką - sięgającym do kolan. Jej irańskiego rozmówcę Saida Dżalili - w białej koszulce pod szyję bez krawata - zwaliło z nóg.
Po tej tzw. IV rundzie rokowań w Bagdadzie Ashtonowa oznajmiła, że przyniosły postęp, zapowiadając następne spotkanie na 19 czerwca w Moskwie. Niektórzy obserwatorzy w Izraelu oceniają, że zwiększenie roli dyplomacji putinowskiej w przepychankach z Iranem może okazać się pożyteczne:))).
Opozycyjny wobec mułłów portal „Autobus” przewiduje, że baronessa biegać będzie w Moskwie okutana po uszy w czarny „czador” - jak irańska bajadera.
@
http://otooboos.com/article/14691


Komentarze
Pokaż komentarze (45)