W dziedzinie medialnej dotyczącej Izraela nad Wisłą - niebotyczne wręcz zmiany zwalają ostatnio z nóg w GW. Po trwających od ponad dwóch dziesięcioleci wahaniach „gazetka” zrezygnowała cichaczem z traktowania Izraela swojskim mianem „Tel Awiw” - przemianowując go na Jerozolimę:).
Omamiony tym właśnie gestem spodziewałem się w skrytości ducha, że równie radykalne zmiany nastąpią też w całokształtowym, że tak powiem, postrzeganiu przez „gazetkę” zagadnień bliskowschodnich. I tutaj niestety doznałem srogiego rozczarowania - rozbudzone nadzieje runęły z hukiem.
Pod maską „Jerozolimy” - w „bieżączce” dotyczącej Izraela nic się faktycznie w GW nie zmieniło. Wciąż dominują wiadomości i materiały o wydźwięku zdecydowanie negatywnym, zaś tzw. komentarze są odbiciem tradycyjnie pokojowej narracji Mahmuda Abbasa:), której już nawet Obama nie wierzy*.
Gazetka** nie musi się zresztą wysilać, gdyż czerpie obficie z coraz bardziej odlatującego w lewacki niebyt izraelskiego dziennika „Haarec”, cytowanego nachalnie przez PAP. Z tychże „odlotowych” przyczyn żadna już chyba siła nie ocali „Haarec” od upadku, o czym donoszę z mieszanymi uczuciami:)).
@
*Wczoraj po raz pierwszy Obama przyznał to otwarcie - na spotkaniu z przywódcami żydowskimi w Białym Domu.
**Pozwalam sobie na ten z lekka familiarny ton, gdyż współpracowałem z GW przez dłuższą chwilę w połowie lat 90.


Komentarze
Pokaż komentarze (30)