GLOBALNY model karuzeli typu "Campo di Fiori" rozkręca się coraz bardziej - nikogo tak naprawdę nie obchodzą krwawe szczątki... w Syrii. Na szczególną uwagę zasługuje bezlitosna apatia wykazywana przez lewactwo w UE, które - podobnie jak w makroskali matuszka Rossija - popiera dra Asada.
Z tego, co wiem, żadne lewactwo np. w Warszawie nie demonstrowało pod ambasadą Syrii na Mokotowie, choć masakra w tej krainie trwa od 15 miesięcy. Ciekawy jest też brak jakichkolwiek protestów obywatelskich w Rosji przeciwko poparciu Putina dla ludobójczego okulisty w Damaszku.
Putinowców da się w końcu przekupić, a zajmą się tym zasobni w petrodolce szejkowie z Zatoki. Wcale bym się też nie zdziwił, gdyby w ramach szerszych uzgodnień - do Syrii wysłanych zostało niebawem z 10 tysięcy wypasionych obserwatorów Moskwy, która w zamian odpuściłaby w kwestii ajatollahów.
Wracając do karuzeli marki „Campo di Fiori”... - stawiam skrzynkę czarnego wiskacza za browar light, że w ogóle by jej nie odpalono lub wyhamowano w pędzie, gdyby chodziło o „biednych Palestyńczyków” (a nie dzieci w Syrii) - „masakrowanych przez Izrael”. Taki bandytyzm:) wymagałby ostrej reakcji.
@
OFF-TOPIC: Słynny wiersz „Campo di Fiori” o karuzelu chodzącym na tle płonącego getta w Warszawie pasuje wg mnie w sam raz do obecnej sytuacji w Syrii. Zastanawiam się jednak czasem, czy Miłosz nawiązywał jedynie do spalonego na tym placu Giordano Bruno, czy też wiedział, iż pół wieku wcześniej spalono tam na rozkaz papieża Juliusza III wszystkie księgi talmudyczne znalezione w Rzymie.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)