Perska agencja Fars podała rano, że pod koniec miesiąca odbędą sie na terytorium Syrii wielkie manewry lądowo-morsko-powietrzne z udziałem gospodarzy... oraz sił zbrojnych Rosji, Chin i Iranu. Na razie nie potwierdziły tego żadne inne źródła, ale newsik zdążył już narobić sporo hałasu dookoła. Jeśli okaże się prawdziwy - a niejedno okazuje się prawdziwe w XXI w. - będzie to niezłe geostrategiczne tsunami w tym przepięknym i tak już rejonie świata.
Na razie wygląda to na kolejny horrorek wymyślony przez sfatygowanych już nieco Persów - który pojawił się w momencie, gdy Obama i Putin rozmawiali na szczycie G20 w Los Cabos, a w Moskwie niestrudzona Ashton namawiała mułłów, żeby przestali wzbogacać uran do poziomu 20%. Z informacji w większości mediów można by sądzić, że Putin i ten beznadziejny (niestety) Obama gadali głównie o ratowaniu euro, żartując przy tym...z Niemców i z Greków.
Wracając na grunt BW - nie sądzę, aby Iran dał sie wciągnąć do konfliktu syryjskiego w sensie wysłania tam regularnych wojsk. Ostatnio w USA wyszły na jaw niesamowite materiały wywiadowcze świadczące, że mułłowie dmuchają na zimne. Są to nagrania rozmów..., jakie iracki Saddan Husajn prowadził ze swoimi najbliższymi współpracownikami po tym, jak Izrael w 1981 roku rozwalił mu reaktor, a Irak zaczął przegrywać wojnę z Iranem na początku 1982.
Nagrania CIA wskazują, że Saddam wpadł wtedy na całkiem niezły pomysł, jak zemścić sie na Izraelczykach i jednocześnie uratować skórę przed prącymi na Bagdad Irańczykami. Wiedząc, że Begin chce wykopać Arafata z Libanu - to właśnie Saddam zorganizował zamach na ambasadora Izraela w Londynie, co sprawiło, że Izrael w czerwcu 1982. uderzył na Liban. Saddam zaproponował mułłom przerwanie wojny i wysłanie wojsk irańskich via Irak - na pomoc Afatowi i Syrii.
Tyle, że reżim ajatollahów odmówił i historia potoczyła się inaczej.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)