TELAWIW OnLine: Asadowski szef MSZ Walid Mualem (tłusty) i jego vice Fajsal Magdad (w okularkach) - wyglądali wczoraj jak aportujące pekińczyki pod wściekłym wzrokiem Ławrowa w Moskwie. To był ten moment, gdy gruby czytał z kartki oświadczenie wskazujące, że Asad zgadza się oddać WMD pod kontrolę.
Rosjanie od pierwszej chwili na wieść o masakrze chemicznej 21 sierpnia dokonanej przez reżim Asada dosłownie wpadli w szał. Było jasne, że masa krytyczna może przechylić się na ich niekorzyść; dlatego przydusili wczoraj ostro Asada, grożąc przerwaniem mostu powietrznego z bronią i amunicją.
Obama niemal z miejsca uznał to za krok pozytywny, co w kategoriach praktycznych oznacza odroczenie operacji karnej w Syrii. W Stanach ktoś zdefiniował to jako „udane fiasko Obamy i nieudany sukces Putina”. W konwencji medialnej brzmi OK - w realu sprawa jest dużo bardziej złożona.
Wg Moskwy syryjska WMD miała być bronią ostatniej szansy...Putin musiał więc uwierzyć, że USA uderzą na Syrię, mimo wahań Obamy i sprzeciwu większości Amerykanów. Inaczej nie zmusiłby Asada do ustępstw - zapewne Obama i Putin uzgodnili to już w trakcie 20 minutowej rozmówki na G20.
Wychodzi na to, że taktyka Obamy z odwołaniem się do Kongresu USA - nie wynikała z jakiejś tam jego domniemanej słabości, lecz była elementem twardo/zimnej - prowadzonej z wyrachowaniem gry politycznej...To wszystko jest tym bardziej istotne, że syryjska WMD = teścik przed atomem w Iranie.



Komentarze
Pokaż komentarze (26)