Irański prezio Ruhani po spotkaniu z Putinem w Kirgistanie oznajmił, że konflikt ws. „A” należy rozwiązać jak najszybciej...Zakrawa to na jakieś kolejne odbicie „rewolucji islamskiej”, bo reżim ajatollahów od parunastu lat nic, tylko na chama forsował ten programik kosztem licznych wyrzeczeń.
Putin chce rozgrywać też kartę irańską po tym, jak jego umęczone czółko uwieńczone zostało laurami syryjskimi. Rosyjskie media od paru dni wyją z zachwytu, przydając swemu bossowi tytuły quasi-zbawiciela światowego ładu - co rokuje też uzasadnione nadzieje na drobnego pokojowego Nobla.
Sam Putin też nawyraźniej uwierzył, że zyskał sobie szacunek i poważanie świata zachodniego, ratując chwilowo od upadku ludobójczą zgraję chemicznego asada. Idąc za ciosem zamieścił w NYT jakiś dziwny tekst, w którym m.in. tłumaczy Amerykanom, na czym polegają sekrety demokracji.
Szef senackiej komisji spr. zagr. Bob Menendez (Demokrata) powiedział, że zrobiło mu się niedobrze po tej lekturce...Można chyba założyć, że taki właśnie jest prawdziwy poziom popularności i zaufania wobec Putina na Zachodzie - jako orędownika ładu światowego - po jego numerach z Syrią.
BTW, jak cholernie brakuje teraz tego fantastycznego, niesamowitego Ronalda Reagana, który w rokowaniach strategicznich z Gorbaczowem wielokrotnie posługiwał się swym słynnym zwrotem TRUST, BUT VERIFY i to w oryginalnym rosyjskojęzycznym brzmieniu: Доверяй, но проверяй.
http://www.youtube.com/watch?v=T5fOq9PYp8A



Komentarze
Pokaż komentarze (10)