Kto czasem do mnie wpada, wie, że często w tekście zadaję proste zagadki. Nie inaczej będzie dzisiaj. Oto ona: Co robi Platforma, gdy zostaje po raz kolejny przyłapana na kompromitującej ją aferze w dodatku z udziałem prominentnych polityków tej partii? Oczywiście - natychmiast organizuje akcję, która w możliwie największy sposób przykryje wybryki "liberałów aferałów".
Padło więc na tych, którzy rządzącym patrzą na ręce - CBA - z szefem Mariuszem Kamińskim na czele. W ten oto sposób można upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Poza wspomnianym wcześniej powodem, może uda się wsadzić na stanowisko Kamińskiego swojego człowieka, a wtedy już hulaj dusza. Sawicka, Chlebowski, Drzewiecki i spółka będą mogli działać bez obaw.
Żadnym problem nie było sporządzenie aktu oskarżenia wobec szefa CBA. Wystarczyło wymienić prokuratorów, którzy nie dopatrzyli się żadnych uchybień w działaniach Kamińskiego, przysłać swojego - Roberta Kiliańskiego i gotowe.
O tym, że sprawa jest grubymi nićmi szyta najlepiej świadczy wypowiedź prokuratora z Rzeszowa (gdzie toczy się postępowanie):
"Robiono wszystko, żeby Kamińskiemu postawić zarzuty - powiedział dziennikarzom jeden z prokuratorów."
Resztę, niech każdy dopowie sobie sam...


Komentarze
Pokaż komentarze (1)