Sprawa sprzed kilku dni w polityce często wydaje się "nieświeża". Jednak ostatnie wpisy na salonie bezsprzecznie zdominowała afera hazardowa z politykami Platformy na czele. Przyznam, że w związku z tą sprawą i ja zabrałem głos, a że w Platformie "cuda gonią cuda", dopiero dziś poświęcę kilka zdań ministrowi Klichowi i jego ekipie.
Sprawa nie jest błacha, bo kosztowała nas wszystkich - podatników - 6 milionów złotych. Tyle właśnie MON postanowił wydać na dozbrojenie armii. I wszystko byłoby pięknie i przyjemnie, gdyby nie fakt, że owym zakupem okazały się 42 furgonetki marki opel vivaro. W sytuacji, gdy zakup finansowano z budżetu, wymagane są procedury , krótko mówiąc zorganizowanie przetargu. MON uznał jednak ople za element uzbrojenia, a te tak ścisłym procedurą nie podlegają. Do postępowania zgłosiła się więc jedna firma AMZ z Kutna i zamówienie zrealizowała (firma znana z tego, że już raz dopasowywano przetarg na 140 wozów patrolowych tylko do jej możliwości).
Sprawę zapewne udałoby się ministrowi Klichowi zamieść pod dywan, gdyby nie Urząd Zamówień Publicznych, którego tłumaczenia urzędasów od Klicha nie przekonały, zwłaszcza, że dokładnie ten sam typ opla kupowały, stosując standardowe procedury policja i straż miejska. Jedyny dodatkowy bajer, to możliwość podłączenia noktowizora, za pomocą 1 (słownie: JEDNEJ) wtyczki, czego nie ma w standardowym modelu.
Będąc złośliwym, należałoby napisać, że zgłosił się kolejny minister - kandydat do dymisji, ale media w większości jak zwykle sprawę przespały, więc Bogdan może bawić się dalej, nawet bez konieczności przekonywania do siebie opini publicznej...



Komentarze
Pokaż komentarze (6)