Wpadło mi coś ostatnio w oczy, zapewne była to notka w necie, gdzyż oczu nie zaprószyło na dłużej, ot, pojawiło sie, potwierdziło mój pogląd i spłynęło ze łzą nostalgii. Lecz dzis, gdy Młody z pozycji swych doświadczonych 11 lat (intelektualnie przerasta mnie o dychę, ale za diabła mu tego nie powiem!), stwierdził ze smutkiem, że nowy Bond sie stacza, i będzie mu śmierdzieć z gęby, postanowiłem dać temu osobisty odpór przed światem! Nie zgodziłem się z Młodym, dla zasady w zasadzie, twierdząc że mnie z gęby nie śmierdzi po wypiciu Heinekena, podobnie zresztą jak po martini z wódką, nawet poddaną wirowaniu na 1200 obrotów w pralce Whirlpool, z czym z kolei on sie nie zgodził. Cóż, młody i głupi jeszcze.Tragedia faktu polega jednak na tym, że Bondowi nie śmierdzieć będzie jedynie po Heinekenie...
Rozumiem, że można za pomocą poprawności politycznej i braku poczucia humoru sknocić dwa kolejne Bondy, lecz na Boga, po cóż w trzecim zmieniać go tak całkowicie i do imentu??? Dla sponsora z browaru? Bondowska seria zarabia na siebie tak olbrzymie pieniadze, że jedynie pazerność producentów może tłumaczyć tak głupi pomysł! Gdyby dziś kręcono "Czterech pancernych", tytuł brzmiałby "Czterej Pancerni i żółw", a czołg byłby w każdym odcinku woskowany za pomocą "Turtle Wax". Mnie tam taka pecunia raczej olet...




Komentarze
Pokaż komentarze (2)